Aloha!!!
Wczoraj wraz moimi ukochanymi dziewczynami wybrałyśmy się do kina. Za namową mojej Siostry postanowiłyśmy obejrzeć film "Gra Endera". Hym...nie słyszeliście o nim...spokojnie ja też nie. Do propozycji podeszłam z lekkim sceptycyzmem, ponieważ w tym samym momencie grali nowego "Thora", którego jestem wierną fanką. Moje wątpliwości pogłębiły się, gdy Sis przedstawiła film jako "Harry Potter w kosmosie". WTF!!! Jak to!!! To tak można!?. Uwielbiam książki J.K. Rowling, więc nie byłam zadowolona z faktu, że ktoś kopiuje jej pracę i przenosi głównego bohatera w kosmos. Postanowiłam więc zobaczyć najpierw zwiastun. Moja refleksja po pierwszych kilku sekundkach..."może nie będzie tak źle, a przynajmniej może być zabawnie". Tak więc, pełna uprzedzeń usiadłam w kinie z wielkim popcornem, colą i lodem (tak odkryłam, że do kina można teraz wnosić gałkowe desery lodowe). Po prawej miałam Siostrę, która z podniecenia obgryzała paznokcie, a po lewej Rudzielca, który podobnie jak ja miał minę lekko niezadowoloną z powodu filmu. "Boże kolejny raz wytwórnie filmowe odgrzewają ten sam kotlet"...O bogowie jak ja się myliłam. W połowie filmu, byłam tak przejęta akcją, że zapomniałam o całym jedzeniu i piciu. Dobrze, że lody poszły na pierwszy rzut przy reklamach bo cała bym się nimi upaćkała. Film jest naprawdę dobrze nakręcony. Pomimo tego, że nie dzieje się w 3D to zdjęcia są pierwsza klasa. Sama fabuła jest łudząco podobna do Harrego Pottera to jednak , główny bohater Ender jest znacznie większym "kotem" od chłopca latającego na miotle. Ostatnie sceny tak wbiły mnie w fotel, że do końca nie byłam w stanie się ruszyć. Spojrzałam tylko w lewo jak Rudzielec siedział na przedniej części fotela z miną tak zaintrygowaną ja moja. Naprawdę warto obejrzeć. Podkreślmy, że w kinie nie było, ani jednego dziecka. Zastanawiało mnie to... i po powrocie do domu postanowiłam trochę na temat filmu poszperać.
Oto co znalazłam, już na pierwszej stronie wikipedi'i:
Gra Endera (ang. Ender's Game) – książka z gatunku science fiction, najbardziej znana powieść Orsona Scotta Carda. Jest pierwszą z cyklu powieści o tytułowym Enderze. Pierwsze wydanie w 1985 ukazało się nakładem Tor Books (USA).
Powieść powstała w oparciu o opowiadanie o tym samym tytule, opublikowane po raz pierwszy w roku 1977, a następnie umieszczone w tomie opowiadań Pierwsze spotkania w świecie Endera. Za powieść Card otrzymał nagrodę Hugo oraz Nebulę w 1985 roku. Rok później, nagrody te zdobyła również druga część cyklu, Mówca umarłych.
W Polsce powieść pierwszy raz została wydana w odcinkach w miesięczniku "Fantastyka". W formie książkowej ukazała się w 1991 roku nakładem wydawnictw Editions Spotkania i Fantastyka w przekładzie Piotra W. Cholewy.
24 października 2013 roku swoją premierę miała miała ekranizacja powieści wyreżyserowana przez Gavina Hooda pod tym samym tytułem.
Teraz wszystko jasne, dlaczego nie było tam, żadnych dzieci. Po prostu przyszły osoby, które czytały książkę jak były małe...ha... W dodatku pokuszę się o stwierdzenie, że autorka Harrego Pottera, mogła bazować na szkielecie historii Endera. Więc to nie Harry powędrował w przestrzeń kosmiczną, tylko postać Endera zasiadła w szkolnej ławce Hogwartu.Moja kochana Sistra również wpadła w pułapkę nowej sagi i już po obejrzeniu zwiastuna zakupiła wszystkie tomy. Przyznam się bez bicia, że i ja już zamówiłam pierwszą cześć. Film jest naprawdę wart obejrzenia. Polecam wszystkim, małym i dużym, którzy uwielbiają Harrego Potter'a...:)
Ice cream :D hell...yeah!!!
Sis ze swoim nowym tabletem i e-book'iem "Gra Endera"
Bardzo "zainteresowany" Rudzielec przed filmem :D
Komuś się wygodnie śpi na moim miejscu :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz