Aloha!!!
Dzisiaj kolejna odsłona z cyklu "niedzielny obiad" czyli gotujemy z blondynką 3. Przygotowałam dzisiaj pyszny "Schab z morelami i rodzynkami".
Pan X uwielbia te małe kotleciki, dzięki suszonym morelom i rodzynką mają lekko słodkawy smaczek. Polecam szczególnie, jeśli nie możecie doczekać się świątecznych frykasów. Pieczone, suszone owoce mają nie samowity zapach, dzięki czemu nadają nie powtarzalną atmosferę niedzielnemu obiadowy. Schabowe stają się bardziej soczyste i kruche. Ja lubię podawać go z domowymi frytkami lub kaszą jęczmienną (po prostu innej nie lubię).
Oto składniki:
4 kawałki mięsa ze schabu (najlepiej jak by miały trochę tłuszczyku dzięki czemu mięso będzie delikatniejsze)
Garść suszonych moreli
Garść suszonych rodzynek (można dodać wędzone śliwki, też smakują pysznie)
1/3 kostki masła
3 łyżeczki oliwy z oliwek
Przyprawy do marynaty:
słodka papryka
ostra papryka
majeranek
pieprz
odrobina czosnku
szczypta ziół prowansalskich
oliwa z oliwek
Chcąc zjeść te pyszne kotleciki musimy zamarynować je jeden dzień szybciej niż planujemy obiad. Dzięki czemu mięso "przejdzie" zapachem i smakiem ziół. Nietłuczone schabowe nacieramy z każdej strony ziołami z oliwą z oliwek układamy je w misce jeden na drugim. przykrywamy folią i chowamy do lodówki na 24 godziny.
Po 24 godzinach wyciągamy i pakujemy do specjalnego worka do pieczenia. Dodajemy rodzynki i morele oraz 1/3 kostki masła. Całość doprawiamy 3 łyżeczkami oliwy i razem mieszamy. Zamknięty worek pakujemy do rozgrzanego piekarnika na około 1 godzinę. Pieczemy w temperaturze około 180 st.. To jest pierwsza wersja...druga nie wymaga posiadania piekarnika. Potrzebne jest jednak urządzenie zwane Prodziszem...to taki mini piekarnik w kształcie garnka. Sama nie mam jeszcze piekarnika...jakoś nie mogliśmy się zmotywować zakupienia. W tej opcji nie potrzebujemy woreczka wystarczy papier do pieczenia. Prodzisz wyściełamy papierem i dodajemy 3 łyżki oliwy na spód. Kładziemy nasze kotlety, które pokrywamy kawałkami masła. Całość obsypujemy morelami i rodzynkami. Zamykamy prodzisz i pieczemy około godziny.
Dzisiaj swoje pyszne kotleciki podałam z domowymi frytkami i ogóreczkami curry...pycha...naprawdę cudo. Sama wszystko wymyśliłam i dlatego jestem tak bardzo dumna z tego pomysłu na obiad.
Kiedy ja czarowałmw kuchni...Pan X czarował z papieru...
Nawet Coco się najadła...teraz okupuje kanapę...:D
A tu takie cudo przyleciało do mnie, gdy pisałam...Paw... prezent od Pana X za pyszny obiad...Origami


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz