środa, 17 lipca 2013

Miesiąc za nami...zobaczymy co dalej :)

Mina pod tytułem..."Co jeszcze muszę czekać na kawę i deser...? Dlaczego?!"


Tak to już ponad miesiąc jak mały Królik jest już z nami. Nie będę ukrywać, że był to jeden z najcięższych i najkrótszych miesięcy w moim życiu. Nie chcę już nawet wspominać ile razy zostałam obsiusiana czy co gorsza okupana...tak mój mały potrafi tak "wystrzelić" z zaskoczenia, że człowiek nie zdąży wykonać obronnego uniku. Przy tak małym bobasie czas naprawdę szybko mija. W szczególności jeśli działa się z określonym planem dnia. Cały mój światopogląd uległ zmianie no i oczywiście rytm dobowy. Nadal ciężko się przyzwyczaić do wstawania. Ostatniej nocy zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle warto zmieniać ubranie na piżamę. W końcu i tak kładę się może na 2 do 3 godzin po czym i tak muszę wstać.  Powinnam stworzyć jakąś serię ubrań dla kobiet, które pasjami uwielbiają nie spać po nocach. Przyznam się do jeszcze jednej sprawy. Wykorzystałam radę mojej koleżanki, kiedy mój mały wpada w histerię zakładam słuchawki  i słucham muzyki starając ululać moje maleństwo. Może nie jest to najlepszy sposób na uspokojenie się w takich sytuacjach i wile osób uzna to za okrutne jednak mi pomaga zachować zdrowy rozsądek i działać ze spokojem. Z resztą chyba każdy ma jakąś metodę na wyciszenie, ale kiedy trzeba to zrobić przy decybelach rozsadzających bębenki bywa ciężko wykonywać pozycje z jogi czy medytować.  Z resztą, mój Królik tak szybko się teraz zmienia, że każdego dnia pokazuje zupełnie inną stronę swojego charakteru. Razem z ekipą pozostałą na wakacje w trójmieście wybraliśmy się uczcić miesięcznicę malucha ;). Okazało się, że mieszkając w trójmieście od ponad 7 lat  nie ogarnęłam najfajniejszych zakątków do odpoczynku i spacerów. Najpierw był super spacer w Gdyni przy stadninie, a później torcik i pyszne desery :)...om...om...om...szkoda tylko, że królik nie mógł spróbować.

 Solenizant bardzo zadowolony z wypadu do parku...
 Solenizant po wypadzie do parku...he zawsze musi ktoś paść pierwszy na imprezie ;)
 Me...and my baby...:D
 "Jako to deser bez czekolady?"
 Sis...z moim drugim maleństwem ;D nawet on załapał się na deser :D




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz