niedziela, 28 lipca 2013

Mania robienia zdjęć...dobrze czy źle??





Ostatnio zauważyłam pewien trend czy to facebook'u czy "Naszej Klasie". Chodzi o potrzebę dokumentowania swojego życia i dzielenia się nim w sieci. Co raz częściej pojawiają się zdjęcia jedzenia lub chwil świetnej zabawy. Moi znajomi powoli przekształcają się w reporterów swojego życia. Czy to źle? Postanowiłam to sprawdzić.W ramach eksperymentu przeanalizowałam swoje poczynania w tej kwestii, znajomych i lubionych blogerów. I Co?! Totalnie poddałam się temu trendowi...Okazuje się, że pogoń za popularnością i chęć posiadania jak najwięcej tzw. "Like'ów" to bardzo ciężka praca. Przecież, nie wszystko jest równie chodliwe i trafia do mas. Do najbardziej obleganych tematów należą dzieci (ostatnio jestem mistrzem strzelania fotek mojemu Królikowy), zwierzęta (również w tym temacie jestem w czołówce), jedzenie (tu zdecydowanie jeszcze kuleję), widoki oraz tzw. DIY (dla nie wtajemniczonych to różnego rodzaju tutorial'e robienia czegoś samemu). Należy tu zwrócić uwagę również na blogi gdzie co raz rzadziej pojawią się teksty a częściej zdjęcia. Fotografie są dużo bardziej chodliwe. Po pierwsze nie trzeba się męczyć, żeby przeczytać tekst a zawsze dowiadujesz się jak...kto...co...i gdzie...Osobiście jestem przeciwnikiem tego typu łatwizny, bo jednak słowa są bardzo istotne to jednak przyznam, że uwielbiam oglądać twórczość amatorskich fotoreporterów. Prawda jest taka, że aby zrobić dobre zdjęcia trzeba trafić w odpowiedni moment i uchwycić to co chcemy. Chwile są ulotne, zdjęcia pozwalają nam na zatrzymanie ich na zawsze. Sama cały czas się uczę jak zrobić dobrą fotkę i trenuję szybkość wyciągnięcia moje I phona z torebki. Niestety w większości przypadków zanim przypomnę sobie, że jestem reporterem  obraz, który chciałam uchwycić, przemija na zawsze. Tak na prawdę większość moich zdjęć nie jest za dobra. Dzięki jednak aplikacją w moim telefonie mogę zwykłe zdjęcie przekształcić w moje własne arcydzieło. Ważne jest, żeby mi się podobało. Naprawdę doceniam wszystkich, który wrzucają zdjęcia na instagram czy facebook'a. Znaczna większość z nich to prawdziwe arcydzieła. A przy okazji z zazdrością patrzę na ich magiczne podróże czy poczynania w kuchni. Jednocześnie inspirują mnie do samodzielnych prób i sprawdzania się na nowych polach.  Docelowo tak naprawdę nie liczy się ilość polubień lecz uchwycenie tego unikalnego momentu, wspomnienia i emocjonalna wartość fotografii.
 Poniżej mamy parę moich samodzielnych prób uchwycenia świata:)
































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz