Matko...Dzięki bogom za krople przeciw kolce dla bobasów. Osoba, która wymyśliła ów magiczny napój jest moim prywatnym zbawicielem i superbohaterem. Dzięki niemu, moje maleństwo spokojnie spało i mogło w końcu odpocząć. A jeśli on śpi to ja również odpoczywam. Taka substancja powinna znajdować się w każdej apteczce początkujących rodziców. Naprawdę podziwiam osoby, które nie chcą podawać ich swoim Maluchom, a wolą naturalne metody. Mi tam szkoda mojego Króliczka, jak go brzuch boli biedactwo całe się zwija i wygina do tyłu. Podkreślmy, że wszyscy muszą wkładać zatyczki do uszu i uzbrajać się w cierpliwość godną Buddy lub mistrza Yody. Nie mówię, że nie próbowałam naturalnych metod. Wydaje mi się, że chyba przetestowałam wszystkie możliwe min. noszenie, masaże, ciepłe kompresy, uciskanie, głaskanie, gimnastyka nóżek, proszenie i błaganie. Mały ma jednak głęboko w poważaniu jakieś rowerki nóżkami kiedy go brzuszek boli. Muszę jednak podziękować osobie, która zaproponowała mi układanie małego na brzuszku. Dzięki temu sypia dłużej i spokojniej. Dzisiaj nawet w przerwie między karmieniem udało mi się pomalować paznokcie i umyć włosy. Dla początkującej młodej mamy to ogromy luksus i małe prywatne SPA. Przydał by się jeszcze masaż karku, bo noszenie nosidełka jest wyrywa mi mięśnie;). Samo w sobie nie jest ciężkie, jednak jak Pączek dołoży swoje ponad 4 kilogramy staje się delikatnie mówiąc średnio "lekkie". Założę się, że za jakiś czas będę miała jedną rękę "bardziej". Oczywiście starałam się nosić w drugiej ręce, to jednak moja lewa ręka poddaje się walkowerem. He...przynajmniej będę mogła udawać, że znowu gram w tenisa ;).











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz