poniedziałek, 1 lipca 2013
Mama...? Kobieta...? Dziewczyna...? Żona...? Kim teraz jestem?!
Przed urodzeniem małego Pączka zastanawiałam się jaka rola zostanie mi przypisana po Dniu Zero. Szczerze jeszcze nie jestem w stanie sprecyzować jednoznacznej odpowiedzi. Logiczne z punktu widzenia rozsądku i tego co czuję jest, że na 100% jestem MAMĄ...w końcu mam zaszczyć opiekować się i wychowywać małego człowieczka. Czy jednak moja rola kończy się tylko na tym jednym zadaniu?? Przecież jednocześnie jestem KOBIETĄ, DZIEWCZYNĄ, ŻONĄ a przed wszystkim SOBĄ. Cały czas jestem to JA. Roztrzepana, zapominalska, ambitna, dążąca do perfekcji i uwielbiająca ubrania istota, która próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Dlaczego powinnam rezygnować z której kol wiek z ról?! Czy powinnam wybrać tylko jedną opcję? Hym...może się mylę, ale wydaje mi się, że się nie da. W teatrze jakim jest realny świat pełni się różne funkcje. Przecież nie mogę przestać być żoną i dziewczyną, bo mój Pan X poczuje się zaniedbany. Wszyscy wiem co to oznacza kiedy kobieta przestaje dbać o swojego faceta. Zwyczajnie znajdzie sobie inne rozwiązanie problemu. A tego bym nie chciała. Jednocześnie sama muszę być atrakcyjna dla niego no i co ważne dla SIEBIE. Nie wiem jak wam, ale mi nie odpowiada rola młodej mamy spędzającej cały dzień w piżamie lub dresie. Lubię mieć pomalowane paznokcie, ułożone włosy i zadbane ciało. Teraz oczywiście najważniejszy jest dla mnie Króliczek, ale kiedy śpi a ja czuję się dobrze mogę poświecić ten czas dla siebie. Z resztą we wszystkich mądrych książkach o wychowaniu niemowląt napisane jest "Podstawą dobrego samopoczucia twojego dziecka jest twoje dobre samopoczucie". Proste i logiczne... Dlatego dla niektórych może to być dziwne, że będąc 2 tygodnie po porodzie maluję paznokcie lub robię sobie maseczkę. Jednak to własnie poprawiam mi humor. Powiem więcej, za jakiś tydzień postanowiłam wrócić do Jogi. Oczywiście nie będę mogła wystrzelić z domu na wszystkie możliwe zajęcia. Jednak zamierzam wykorzystywać momenty snu Mojego synka na chociaż chwilkę ćwiczeń. Wygląd jest dla mnie ważny jednak rozwój wewnętrzny jest również. Kto wie może zapiszę się na Jogę dla kobiet z dziećmi. W końcu dla kobiet w ciąży jest to dla mam z maluchami też musi być. Sądzę, że pomoże to zwiększyć wieź z moim synkiem i pozwoli nam na wspólne spędzanie czasu. Wszystko jednak w ramach zdrowego rozsądku. Przed urodzeniem małego pisanie postów było czymś co mogłam zrobić za jednym zamachem. Teraz wykorzystuję chwile kiedy Pączek śpi. Mam w ciągu dnia parę wolnych momentów...i są to chwile tylko dla mnie. Należy do nich między innymi pisanie i wieczorna kąpiel z książką. Kiedy jestem sama w domy ta druga opcja jest możliwa tylko jeśli przetransportuję kołyskę razem z Małym do łazienki. Dzięki bogom, że mam teraz całkiem sporą, bo poza mną kołyską i Pączkiem muszą się zmieści moje dwa kudłacze Jack i Coco. Naw. Kocham mojego Malucha i za nic na świecie nie oddała bym go nikomu to jednak żeby zachować zdrowe zmysły trzeba myśleć też o własnych potrzebach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz