poniedziałek, 18 maja 2015

20/52 Wolny czas...:)

 Pierwsza ofiara upałów...;) Coco chłodzi się na kafelkach...:D
  Kiedy wanienka w remoncie trzeba sobie radzić :D Frajda jest...


W poprzednim tekście mogliście wyczytać, że prowadzę nierówną walkę z obżarstwem. Staram się ze wszystkich sił jak mogę. Dowody mam na obrazku :) Dwa śniadania...z mojego tygodnia. Przy okazji odpowiadam na zapytania co jem przed porannym treningiem.

 1. Serek wiejski, 1/2 pomidora, kiełki rzodkiewki, przyprawa do pomidorów (wyrób mojego Taty), bezkofeinowa kawa
 2. Naleśniki z mąki bez glutenu z serkiem waniliowym domowej roboty, świeże maliny, zielona herbata

*Klucha tak uwielbia ten serek, że wyjada zawsze środek a resztę zostawia Mamie ;). Nie ma to jak obślinione śniadanie o_O

Kiedy mama mniej pracuje ma czas na gotowanie ulubionych przysmaków Buby. Krem z pomidorów "Raz proszę...i jeszcze dokładka się przyda"!!! Dzięki zaopatrzeniu od mojej kochanej Babci mamy przecier z pomidorów z jej ogródka :D Polecam takie cudo :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz