W tym roku nie planowałam nic specjalnego na Długi Weekend. Wszyscy znajomi postanowili spędzać go poza miastem. Brak towarzystwa to kiepski start. Początkowo miałam zostać w domu. Cieszyć się słońcem i spacerami po naszym pięknym Trójmieście. Plan upadł po wysłuchaniu prognoz pogody. Rychłe ochłodzenie i deszcz skutecznie wyleczyły mnie z samotnego spędzania czasu. W sumie za towarzystwo miałam mojego Księcia i dwa czworonogi. Nie tak źle... Perspektywa siedzenia w domu z prawie dwuletnim dzieckiem przez 3 dni, nie była czymś zachęcającym. Przypuszczalnie pomysły na zabawy wykorzystała bym w jeden dzień. I co dalej?! "W czasie deszczu dzieci się nudzą". Moje Maleństwo potrzebuje zajęcia przez całą swoją aktywność w ciągu dnia. Normalnie wylądowali byśmy w ogrodzie i cały dzień spędzali na zabawach w piachu. Co zrobić jednak gdy pada?? Nie wiele myśląc zapakowałam siebie, dwa psy i Bąbla do mojego Wehikułu. Ruszyliśmy w trasę do Dziadków...:D
Ja: "Jedziemy do dziadka Andrzeja??"
Klops: "Taa..."
Ja: "Jedziemy do Babci Bożeny??"
Klops: "Taa..."
On zawsze wie czego chce ;)
Będąc w domu rodziców zebrało mi się na wspomnienia i nadrabianie starych lektur...
Chwile słońca na balkonie...
Deszcz padał...a ja nadrabiałam zaległości... Część mojej kolekcji :D
Pokój Siostry...Niewielka część wspólnych książek z czasów szkoły :)
Śpioch...
Nawet słońce w twarz zaświeciło ;)
Ratunek obiadowy...Wegetariański Burger...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz