poniedziałek, 11 maja 2015

19/52 Normalny tydzień...




Praca...

Odwiedziny...

Muchy...

Avangers...

Mum and Son Time...

Hard Work...

TaiFood...

Sushi...



Razem z nadejściem nowej pory roku natura budzi się do życia. Prawda zanana każdemu.  Do przyrody zaliczmy na przykład kwiaty, drzewa, puchate zwierzątka itp...oraz owady!!!! Nad moim Końcem Świata berło władzy przejęły muchy. Wyście na spacer grozi skrzydlatym potworkiem w oku. Gorzej jeśli oddychasz przez usta. Wtedy można zaliczyć darmową przekąskę o_O. Rok temu, życie na wsi uraczyło nas stadem nieproszonych gości w domu i ogrodzie. Jako "miejska sierota" nie miałam, żadnej broni przeciwko najeźdźcom. Kiedy nadeszła pierwsza fala aktu pobiegłam szybko do sklepu po lep i inne magiczne urządzenia do tępienia much. Gdy pani ekspedientka wyciągnęła listę oczekujących na sprzęt szczęka opadła mi do kolan. Ilość towaru była nie wystarczająca w stosunku do zapotrzebowania ludności "Końca Świata". Czekałam prawie tydzień na swoje zamówienie. Jedyną bronią była gazeta i zamknięte okna. 
W tym roku będzie inaczej...

Zabezpieczyłam się w:

1. Karton lepów na muchy (najbardziej skuteczne)
2. Muchozol
3. 2 packi
4. Specjalne roślinki odstraszające nieproszonych skrzydlatych gości

HA!!!! Tym razem nie poddam się bez walki...:D




 szczyt owadziej bezczelności...;)





1 komentarz:

  1. W lidlu są takie fajne moskitiery do okien, tanie, praktyczne, cisza w domu, brak owadów, bardzo, bardzo dobre 😜😜😜😜😜

    OdpowiedzUsuń