No i mam za swoje. Zabieranie faceta na zakupy nie kończy się dobrze. Co mnie podkusiło, żeby zabierać do Centrum Handlowego Pana X. Ech...po prostu chciałam być miła i zaproponowałam wspólny wypad. He...sądziłam, że mój mężczyzna zachowa się jak rasowy samiec i jak usłyszy o zakupach to ucieknie gdzie pieprz rośnie". A tu proszę...z pełną radością oświadczył, że "z przyjemnością będę ci towarzyszyć". Powinnam wiedzieć, że ten nadmierny entuzjazm nie przyniesie nic dobrego. Po pierwsze jojczał całą drogę, że są korki i po co tak daleko musimy jechać. Wyjaśniłam mu, że sklep do którego usiłuję się dostać jest tylko jeden na całe miasto i nie dostanę tego co chcę w żadnym innym. Po drugie jak już dotarliśmy do centrum okazało się, że całe Trójmiasto postanowiło pójść na zakupy w tym samym momencie co my. Równało się to kompletnym brakiem miejsca do parkowania. Wywołało to kolejną falę irytacji samca potęgowaną nieumiejętnością parkowania Gdańszczan. Czasami zastanawiam się czy to takie trudne zmieścić się autem między dwoma liniami. Mamo rozumiem, że jak by ktoś miał Hummera to, rzeczywiści może mieć problem. Jednak Gdańsk w większości lubuje się w mini samochodach, którymi i tak nie umie parkować. Tak czy owak...po 50 kółku w okół parkingu udało się znaleźć miejsce na tyle duże, żeby udało się wypakować wózek, "Awaryjną torbę" Królika, Królika, mnie i Pana X. Stojąc tak i obserwując tłumy przewalające się po centrum handlowym zaczęłam żałować swojej decyzji co do wypadu do miasta. Dzięki bogom szybko odnalazłam sklep, którego poszukiwałam. Tam równie prędko odnalazłam mój wymarzony zakup...no i tu mamy kolejny zgrzyt...Pan X oczywiście stwierdził, że nie jest mi to potrzebne i po co to kupuję. Po wielokrotnym przewróceniu przeze mnie oczami w końcu odpuścił. Później po wyjściu z pierwszego sklepu Pan X stwierdził, że skoro już tu jesteśmy pójdziemy kupić spodnie...ech...no i tu dopiero się zaczęło. Najpierw on nie mógł zmieścić się w swój stary rozmiar jeansów a później ja zaczęłam przymierzać swoje. No i klops...mój tyłek nie chciał współpracować z rozmiarami, które oferował mi pan z obsługi. Pomijam, że był dość nie przyjemny i jak na złość dobierał mi tylko za małe spodnie. W połowie przymierzania poddałam się i chciałam już wyjść ze sklepu. Pan X jednak dodał swoje cztery grosze do pogorszenia sytuacji...Generalnie cała sprawa zakończyła się moim obrażeniem na niego. A dlaczego?! Ponieważ powiedział cytuję: "Widać, że jeszcze ciąża z ciebie nie zeszła"...!!!!!!!!!!!!!!!!! JAK TAK MOŻNA POWIEDZIEĆ KOBIECIE 2 miesiące po porodzie. W OGÓLE NIE MÓWI SIĘ TAKICH RZECZY KOBIETĄ. NIE PORUSZA SIĘ TEMATÓW DOTYCZĄCYCH ICH CIAŁA (no chyba, że chce się powiedzieć coś miłego). Jak to usłyszałam obraziłam się na niego i przestałam się odzywać. Moja kara milczenia trwała 2 dni....łatwo się nie poddałam a Pan X musiał swoje wycierpieć. Niestety słowa mojego męża otworzyły puszkę pandory pełną moich kompleksów. Poza wielkim tyłkiem zaczął dręczyć mnie gigantyczny biust. Mając 159 cm wzrostu posiadam imponujący rozmiar E. I przecząc pragnieniu większości kobiet nie lubię mieć dużych cycków. To naprawdę nie wygodne i nie praktyczne. Noszę bluzki w rozmiarze S, jednak jeśli wybiorę jakąś z nadrukiem automatycznie cały obrazek ulega rozciągnięciu. Lipa...długich łańcuszków też nie można nosić bo podskakują na biuście jak się idzie. Najgorsze jednak jest to, że nie można swobodnie ćwiczyć. Przy bieganiu boleśnie podskakują a przy jodze przeszkadzają w wykonywaniu większości pozycji w skłonach i leżeniu na brzuchu. Dodatkowo muszę spać w staniku bo nie da rady bez...ech...Całe życie walczyłam z tym kompleksem. Jednak kiedy osiągnęłam mój wymarzony rozmiar B przestałam się przejmować. A teraz dzięki brakowi dyskrecji mojego faceta koszmar z przed lat powrócił...ech...NIENAWIDZĘ MOJEGO FACETA...kocham go...ale aktualnie Pan X znajduje się na liści do odstrzału...

Yellow,
OdpowiedzUsuńWiesz mam jedną uwagę. Nie wydaje mi się, że Gdańszczanie nie potrafią parkować. Każdy z nich ma kompleks małego ch...a. Chciałby go przykryć odpowiednim rozmiarem samochodu, ale tu staje ściana finansowa. Cóż zatem? Se zaparkuje na dwóch miejscach żeby mu nikt inny nie wjechał za blisko i jego Masserati albo Lamborgini marki fiat lub vw nie porysował.
Co do cycków i pupy, ciesz się póki są jeszcze takie duże... Z E do jędrnego B zazwyczaj zmniejszają się operacyjnie...