czwartek, 8 sierpnia 2013

Made My Day...czyli wypad do "kopydłowa" tj. Kadzidło :D


Aloha!!! Wybaczcie mi wczorajszy brak posta. Niestety zmogła mnie straszliwie długa droga z Kadzidła do Gdańska. Koszmar...podobno w Polsce mamy klimat kontynentalny lub morski. Ta...tylko, że ja ostatnio czuję się jak bym mieszkała na wyspach Kanaryjskich. Dawno się tak już nie spociłam...zupełnie jak bym wyszła z pod prysznica. Zdejmując już w domu koszulkę mogłam spokojnie wyrznąć ją parę razy lub udawać miss mokrego podkoszulka. Mój mały Królik umierał w aucie i praktycznie nic nie spał a ja miałam kolejną noc bez snu. Ostatnio powoli opanowuję technikę mistrzów wschodnich sztuk walk w spaniu z otwartymi oczami ;). Nie to żebym miała jakieś nowe hobby w postaci Kung Fu, po prostu jestem zmuszona. Padam na twarz a oczy to mam tak podkrążone, że powoli wyglądam jak po walce bokserskiej. Mój brak snu nie jest spowodowany  jedynie niechęciom Maxymalnego Dziecka do piaskowego dziadka. Powodem mojej bezsenności jest również notoryczne pocenie się i chrapanie zadowolonego z upałów Pana X. Mamo...dawno już nie słyszałam takiego chrapactwa :). Mam porównanie ponieważ ostatnio nocował u nas znajomy, który tak chrapał, że słychać było go 3 pokoje dalej gdzie jest moja sypialnia. Pan X ostatnio przechodzi samego siebie. Ale przyznał się do jednego...że czasami budzi go jego własne chrapanie ;). Tak czy siak, do puki nie skończą się te koszmarne upały jestem zmuszona do picia kawy (od 2 dni zmuszam się do wypicia przynajmniej jednego kubka). Inaczej chyba zasnę gdzieś w środku pola na spacerku na tym moim końcu świata. A wtedy nikt mnie nie znajdzie a wrony wydziobią mi gałki oczne...tak...nie tam to jak humor "wyspanego" człowieka. :) Poniżej obiecana  fotorelacja z miejsca narodzin Pana X ;)

Ciacho zrobione przez Mamę Pana X...o dziwo nie było zatrute...naprawdę pycha ;D
 Eko Borówki z eko ogrodu...moja mother in low ma świra na punkcie ekologicznego odżywiania się :D
 Takie tam autko na wsi...gdzie się podziały syrenki i bryczki z końmi :) teraz nawet na wsi musi być LANSS...
 Tak...mieszkają tam ludzie...jeden z zabytków Kadzidła 
 Mają nawet lodziarnię...:D
 Wielka miska wody dla wszystkich...kto ma ochotę zapraszam do spróbowania :D
 Centralny punkt Kadzidła...fontanna...;]
 Taki "mały wiejski kościółek"...;D
 Owa "Impresja" z pyszną pizzą  i kawą...oraz tanim piwem :D
 A to już Eko ogródek mojej teściowej...wszystko zaprojektowała sama :D


 Ta...klimat kontynentalny...a w Kadzidle prawdziwe kaktusy rosną w ziemi...;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz