No nic...przynajmniej zrobię to co chciałam już dawno. Mała recenzja na temat kremów BB:
Pamiętacie? Jakiś czas temu zakupiłam dwa rodzaje kremu BB :
Przetestowałam obydwa...i oto wyniki. Jak dla mnie obydwa świetnie kryją i są trwałe. Jednak Krem Manhattan'u zdecydowanie wygrywa (przynajmniej jak dla mnie). Chociaż i Astor nie jest zły.
Oto plusy Manhattan'u:
1. Znakomicie się rozprowadza (ja używam pędzla)
2. Doskonale się dopasowuje do koloru twarzy
3. Nie jest ciężki
4. Lekka formuła nie spowodowała u mnie powstawania krost
5. Co ważne dla mnie to NIE UCZULA (Niestety mam uczulenie np. L'oreal)
6. Długo utrzymuje się na twarzy (nawet po treningu wyglądał całkiem nie źle)
7. Nie tworzy wrażenia maski na twarzy
8. Szybko się wchłania
Oto plusy Astor'a:
1. Przyjemna konsystencja
2. Długo się utrzymuje (testu z treningiem jednak nie wytrzymał;/)
3. NIE UCZULA
4. Nadaje się raczej na zimę niż na letnie upały.
5. Tworzy swego rodzaju barierę przed wpływem zewnętrznych czynników
Tu niestety będzie parę minusów:
1. Jest dość gęsty i po nałożeniu czułam się jak bym miała maskę na twarzy. Nie wchłaniał się za dobrze.
2. Słabo rozprowadzał się przy pomocy pędzla (po pociągnięciu pędzlem widać było linie i musiałam dużo więcej się namęczyć, aby twarz wyglądała na gładką)
3. Przy wyższych temperaturach czułam jak by twarz mi przestała oddychać. Przez co na koniec dnia pojawiły mi się wypryski.
Tak więc jak miała bym wybierać to aktualnie odpowiada mi pierwszy krem BB Manhattan'u. Jednak myślę, że drugi sprawił by się lepiej w zimie. Oba świetnie kryją i mają nawilżającą moc. Tak naprawdę to kwestia gustu i tego w jakich warunkach pogodowych będziemy przebywać ;).
Ponieżej obrazki z znalezione dla poprawy humoru. Dzisiaj wieczór spędzam z "Zakinaczem Dusz" :D








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz