Z powodu zmęczenia i zamulenia nie mam siły napisać nic bardziej sensownego. Do głowy przychodzi mi tylko cytat znajomego "Cholera !!! Panie Boże !!! jak nie uruchomisz słoneczka to Ci lokatorzy poumierają z zamulania ". Poziom mojej pozytywnej energii można określić na poziomie dobrego samopoczucia rozdeptanego ślimaka. Po pierwsze mój tyłek jest tak ciężki, że za nim wstanę z łóżka mija dobrych parę minut, aż zbiorę siłę na podźwignięcie. Po drugie, jedyne na co mam ochotę ostatnio to spanie i jedzenie. Dochodzę do wniosku, że zmieniam się roślinę...Ech...gdzie to słońce...ze swoimi antydepresyjnymi promieniami. Mój mały kochany piesek cały czas przynosi mi prezenty. Przed chwilką jeden wyciągnęłam sobie z pod pośladków;). Wspaniałomyślnie dostałam kawałek obślinionego smakołyka do czyszczenia psich zębów. Dokonałam jednak czegoś dzisiaj. Pomagałam Panu X w składaniu mebli :D. Udało mi się poprzykręcać zawiasy do wszystkich drzwiczek kuchennych. Dobrze, że jak byłam mała lubiłam bawić się klockami Lego. Co prawda mój rozwój w tym zakresie ograniczył się do budowania domków dla lalek. Widać to było w tempie mojej pracy ;). Pan X, który najwyraźniej bawił się lego Technic znacznie szybciej montował kolejne szafki. Ale co tam...zawsze to jakiś własny wkład w mieszkanie ;).
Kawka na początek dnia :D Moja siostra wie jak mi poprawić humor z rana :D
Caffe Moca :D
Zmęczenie przy skręcaniu mebli :D
Fotka zrobiona po kawie...poziom endorfin prawie w normie ;)
Spacerek...Wiem...mam wielki brzuch :D
Olivia Palermo...uwielbiam ją :D
Śliczna i delikatna...też chcę mieć taką cerę...
Kawałek 3-City na Przymorzy...
Ulubiona kolacja :D
Prezent :D
Ucho Pana X i malutki Jack :D









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz