niedziela, 7 czerwca 2015

"Stop...Usiądź w końcu..."



"Takie jest życie. Nie możesz się na nie przygotować. Na tym polega jego wspaniałość, że zawsze zastaje cię nieprzygotowanego, że zawsze jest niespodzianką. Jeżeli jesteś bystry, zauważysz, że każda chwila jest zaskoczeniem i gotowe odpowiedzi nie mają żadnego zastosowania"

OSHO "Równowaga ciała i umsyłu"

W ten cudowny "Długi weekend" dzielę się z wami fragmentem książki, która mnie zachwyciła. Nasz wolny, rodzinny czas ograniczył się do jednego dnia. Postanowiliśmy wykorzystać go jak najlepiej. Nic nie planowaliśmy robiliśmy to na co mamy ochotę. Cały plany potoczył się bardzo intuicyjnie. Wyprawa na plażę z samego rana i rolki wieczorem, wspólne gotowanie obiado-kolacji, to tylko nie wielka część naszych pomysłów. W całym zamęcie znalazła się chwila na drzemkę i czytanie książek. Buntujący się dwulatek był wybitnie spokojny (jak na swoje możliwości o_O). Bardzo...ale to bardzo rzadko zdarza się, moment takiego oddechu. Oboje z Panem X potrzebowaliśmy pauzy. Pęd życia zmusza czasami do sprintu, co owocuje wieczornymi zakwasami na psychice i bólem głowy. W zamęcie codzienności zapominam, że jestem w ciąży. Dopiero, gdy wybija godzina snu Kluska mój "krzyż", krzyczy "STOP...Usiądź w końcu...". Trzeba się regenerować, kiedy tylko można. Słuchać swojego ciała. Ono jest naszym najlepszym przyjacielem.
Całuje wszystkich, którzy odpoczywają i pracują w te ciepłe dni. Sama należę do tej drugiej ekipy.
Pracoholizm...
XO










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz