poniedziałek, 15 czerwca 2015

Fitness Inspiration By Blondi


Godzina 12.00, a za mną 2 godziny treningu. Nie ma co się nad sobą użalać, trzeba działać. Dla mnie motywacją są moi współćwiczący. Ilość pozytywnej energii jaką od nich dostaję sprawia, że chcę jeszcze więcej.

Szybciej...
Mocniej...
Lepiej....

Nie ma rzeczy niemożliwych. Udowadniam sobie to każdego dnia. Nie ma wymówek. Kiedy człowiek czegoś chce, osiągnie swój cel. Jeśli nadal się nie udaje, czas coś zmienić. Za mało się staram, zbyt mało poświęcam. Sprawa komplikuje się, gdy pełnię rolę żony, mamy, kucharki i sprzątaczki. Trzeba znaleźć czas na wszystko. Da się...czasami trzeba Kluska zabrać ze sobą. Pakuję wózek, rolki, przekąski i "piciu" dla Towarzysza Treningów. Jadę na pas przy lotnisku i daję z siebie wszystko. O wątpliwościach w trakcie ćwiczeń nie ma mowy. Mam przy sobie najlepszego trenera świata. Mały Cerber co jakiś czas krzyczy: "Jedź...!!!", "Szybciej..!!!". Gdy nie mam już siły patrzę w oczka swoje synka i robię jeszcze dodatkowe dwa przysiady. Cały czas powtarzam sobie, że On widzi jak się staram i koduje w głowie, że jego mama łatwo się nie poddaje. Podobno dzieci naśladują swoich rodziców. Mam satysfakcję, gdy wracamy i pytam się:
 "Było fajnie??"
"Ta...."

Motywacja najlepsza na świecie...











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz