piątek, 13 grudnia 2013

Złamany palec...i świąteczne prezenty :3




Hallo everybody!!!
Nie ma to jak spokojny wieczór z moimi pieskami i Królikiem. Pan X jest dzisiaj poza domem ponieważ ma dyżur, więc cieszę się swoją samotnością. Zgadnijcie co!! Mój synek będzie miał sesję zdjęciową. Spokojnie nie jestem szaloną mamą sprzedającą swoje dziecko do reklam. Robimy mu zdjęcia do rodzinnego albumu i do prezentów dla części rodziny. A mówiąc o świętach, chciałam się pochwalić, że rozłożyłam już cześć świątecznych ozdób. Wydaje mi się, że mój dom stał się już bardziej wesoły i ciepły. Kiedy na nie parzę czuję się dużo bardziej szczęśliwa. Zrobiłam już wszystkie zakupy świąteczne i nie mogę się doczekać kiedy rozdam je swojej rodzinie i znajomym. Poświęciłam na to mnóstwo czasu i oczywiście moje maleństwo pomagało w wyborze większości. Nie obyło się bez marudzenia i stękania, ale docelowo wszystko udało się znaleźć bez większych kłopotów w sklepach. Przyznam się wam, że cześć z prezentów przygotowałam sama. Zupełnie Home-made...mam nadzieję, że szczęśliwcy, którym dostaną się ten fanty będą zadowoleni. Kosztowało mnie to parę poparzeń i skaleczeń, ale było warto. Jestem z siebie taka dumna :D. Mam koleżanki, które potrafią cuda w kuchni, ja do nich nie należę. Potrafię parę potraw i tyle. Dlatego tak bardzo cieszę się z wyniku moich eksperymentów.
Z pewnego powodu jestem bardziej podekscytowana niż zwykle w tym roku. Niestety w wigilię Ja i Pan X nie będziemy razem, a to dlatego, że mój prywatny bohater będzie musiał ratować ludzi w szpitalu. Tak wyszło...jednak jest to pierwsza gwiazdka mojego synka. Wiii!!!!!!!!!!! Cała rodzina do mnie dzwoniła z pytaniem "Co kopić maluchowi?". Zwykle odpowiadałam nie wiem. Tak na szypcika ciężko coś wykombinować. Czeka nas w takim razie niespodzianka :).

A tak przy okazji, moje niespełna półroczne dziecko złamało mi palca. Tak...wiem, że  ciężko w to  uwierzyć, ale taka jest prawda. Podnosiłam maluszka z kojca i Pączek chwycił mnie za palca wskazującego. Ja go obróciłam bo na drugą stronę, a on jednak go nie puścił. I tak oto...mój palec wykręcił się o 180 stopni. Dość ciekawy i naprawdę bolesny uraz. Mój prywatny lekarz go nastawił jednak nadal dziwnie klika czasami. Na przykład kiedy piszę na klawiaturze. Naprawdę bardzo kocham moje słodkie dziecko, więc nawet nie pisnęłam. Zabandażowałam i dalej do zabawy. Wydaje mi się, że poziom mojej wytrzymałości na urazy się zwiększył odkąd jestem mamą.

Ostatnio cześć z was do mnie pisała z prośbą o mój zestaw ćwiczeń po porodzie. Nie ma problemu :D W następnych dwóch postach postaram się wam przedstawić moją metodę treningu wraz z dietą :) Chciałam bym szybciej, jednak nie ma kto zrobić mi zdjęć. Muszę więc poczekać na mojego życiowego asystenta, tj. Pana X i dopiero zabiorę się do roboty. Cierpliwości na pewno się nie zawiedziecie. Wszystkie ćwiczenia przetestowałam na sobie i to na prawdę działa :).

Tym czasem spędzam czas z moimi ulubionymi bajkami :D. A jak wam mija wieczór??





 Jestem z siebie taka dumna 6 miesięcy po porodzi i płaski brzuch...:D






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz