piątek, 27 grudnia 2013

Poświątecznie....

Aloha!!!
Jak tam wam mijają święta? Mam nadzieję, że cudownie spędziliście ten magiczny czas. Pewnie bardzo przytulnie i z dużą ilością jedzenia. Jest to świetny moment na pogodzenie się i złapanie na nowo kontaktu z całą rodziną. Trzeba też przyznać, że w tym czasie folgujemy sobie i otulamy się w cieplutkie ubrania. Wyciągamy śmieszne czerwone swetry, które tylko w tym okresie ogólnie pojęta moda nam wybacza. Pijemy grzane wino, oglądamy klasyczne filmy lub czytamy ulubione książki. Ja osobiście wybieram opcję pierwszą i zaliczam wszystkie moje ulubione pozycje z mojej prywatnej videoteki. Po raz milionowy oglądam min. "Holiday", "Diabeł ubiera się u Prady", "Gladiatora", "Star Wars", "Władcę Pierścieni" czy "Sabrinę". Pan X za to wybrał drugą opcję, w chwilach gdy nie pracował powracał do krainy królów czyli "Gry o tron". Każde święta kojarzą się z sielskim obżarstwem i idyllicznymi rodzinnymi chwilami. Brakowało nam tych wspólnych chwil w święta. Nie było ich wiele, jak to się mówi praca praca praca...ktoś musi leczyć, żeby inni mogli bezkarnie zajadać, a później trafiać z niedrożnością do szpitala ;). Udało mi się trochę odpocząć w chwilach gdy nie siedziałam w samochodzie...Tak...w aucie...W tym roku zdarzyło się tak, że prawie cały czas siedziałam w metalowej puszce na kółkach. Najpierw jechałam sama z Królikiem do moich rodziców (moja Mama była naszym szoferem :D lepszego sobie wymarzyć nie mogłam), a później z Panem X do jego rodziców...he... Moje małe dziecko czuje się w foteliku samochodowym jak ryba w wodzie i chyba powoli zaczyna myśleć, że auto to jego drugi dom :D. Co do samochodu...Nie mam zielonego pojęcia jak ten mój dwudrzwiowy hyundai pomieścił te wszystkie prezenty Pączka. Nigdy nie widziałam takie ilości paczek dla jednej osoby. Mały musiał być naprawdę grzeczny, bo Mikołaj obdarował go sowicie. Niektóre paczki były większe od niego. Dobrze, że część zabawek jest ponad jego wiek więc można je schować i wyciągnąć jak nowe później. Ha...cwana jestem ;D...Mój "spryt" czasami mnie przytłacza...;]. Jak to na młodych ludzi przystało zabraliśmy również wigilijne szamanko do domu. Kiedyś pakowało się w słoiki, teraz to hermetyczne opakowania zabieramy. Całe 2 wielkie torby przepysznej kapusty, sałatek i pierogów. Rodzice jak zwykle przygotowali mnóstwo pysznego jedzenia, które później rozdawali wszystkim, którzy przyjechali na święta. Najbardziej cieszę się z tego, że udało mi się do tego przyczynić w tym roku. Mam nadzieję, że również wy mieliście okazję zabarć coś pysznego :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz