Aloha!!!!
Dziękuję wszystkim, którzy trzymali kciuki za mojego małego Skarba. Wczoraj rano wyszliśmy ze szpitala i chwilowo Królik jest cały i zdrowy. Z resztą można to poznać chociaż by po godzinie pobudki ponieważ piszę tego posta o 3.30 w nocy :). Mały nadrabia stracony czas w szpitalu i rozrabia na całego. Sam pobyt w szpitalu nie był taki zły. Mieliśmy własną salę, a ja w gratisie dostałam nawet łóżko. W Polskich szpitalach na oddziale pediatrii to luksus. Większość rodziców musi sobie przywieźć łóżko polowe albo leżak. Czasami trzeba sobie wybrać najmiększy kawałek podłogi i spać na karimacie. Moja znajoma pytała się mnie czy muszę coś za to zapłacić. Ponieważ kiedy ona zostawała na noc ze swoim dzieckiem musiała płacić 40 zł za dobę (nie było to w Gdańsku!!!). Mnie jednak ta radość ominęła. Razem z Panem X postanowiliśmy, że jeśli kiedyś wygramy w "Totka" to całą nagrodę przekażemy na remont oddziały Pediatrii. Pół biedy łóżka, łazienka dla rodziców woła o pomstę do nieba. Wygląda tak jak by czas się w niej zatrzymał w latach za komuny. Nie wiem do końca jak wyglądały wtedy łazienki ale podejrzewam, że podobnie. Zlew nie miał nawet zwykłego połączenia z rurą odpływową. Woda była odprowadzana za pomocą rurki do kratki w podłodze!!! Szok!!! Sama kratka wyglądała jak bym od 20 lat nie miała styczności ze środkami czystości. Na oddziale zostawały głównie mamy z dziećmi, więc ilość włosów, która leżała na kratce spokojnie mogła zasilić głowę jakiegoś łysego faceta. Prysznic ograniczał się do zardzewiałej słuchawki, która w latach swojej świetności działała całkiem sprawnie, teraz jednak ciężko było by nazwać miejsce do mycia ciała prysznicem. Wydaje mi się, że tylko i wyłącznie fakt korzystania z prysznica zapewniał mu względną higienę,. Gdyby wapadała tam Pani Rozenek z programu "Perfekcyjna Pani Domu" zbielała by z przerażenia. Straszne... Pokój królika znajdował się nad toaletą lub łazienką, wieczorem i rano czułam się jak bym żyła przy wodospadzie...:) tylko oczami wyobraźni wdziałam co mogło spływać rurami.
Opieka w szpitalu jest na najwyższym poziomie. Do końca życia będę dziękować lekarce, która w noc przyjęcia Królika zrobiła wszystko co mogła, żeby go ratować. Takie chwile przywracają mi wiarę w ludzi. Jeszcze raz wam wszystkim dziękuję :D
Taka niespodzianka po wyjściu ze szpitala...Biała kaczka na płocie przed autem :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz