niedziela, 14 czerwca 2015

Made My Sunday Evening



Godzina 21.00 wybiła!!! Co to oznacza?! Klucha śpi...psy wyprowadzone...łazienka posprzątana po potopie. Wywołanym przy próbach umycia Małego Brudaska. Cisza, spokój iii... zapach grilla. Trochę nie pasuje do całej sytuacji. Odkąd w Końcu Świata zapanowało Lato, zapach towarzyszy mi co weekend. W obecnym błogostanie powinnam czuć nutkę kwiatów lub świeżo ściętej trawy. Nie będę narzekać. Od marudzenia człowiek staje się burkliwy i nieszczęśliwy. A jak wiadomo nikt nie lubi być w złym humorze. Zapach kiełbasek zabijam co parę sekund łykiem mojej jabłkowo-gruszkowej herbaty. Moment prywatnego raju.


Na zakończenie tygodnia proponuję troszkę różowego koloru. Nawet chwilowe spojrzenie na świat przez "różowe okulary" sprawia, że staje się piękniejszy.




środa, 10 czerwca 2015

T-shirt of the Day and 4th month of pregnancy




Tak kochani... to już czwarty miesiąc. Nie mam zielonego pojęcia jak ten czas tak przyspieszył. Przecież niedawno trzymałam test ciążowy z miną bardzo zdziwionego kota. Teraz zaczynam czuć ruchy nowego członka rodziny.
Symptomy nieprzyjemnej strony ciąży troszkę ustąpiły. Obrzęki się zmniejszyły po całkowitym odstawieniu soli i mięsa. Tak...jestem przymusową i początkującą wegetarianką. Mój Brzuszkowy Koleszko nie toleruje mięsa i soli. Za to uwielbia lody i frytki. Nie zapominajmy o tajski jedzeniu. Na samą myśl leci mi ślinka. Odetchnęłam i przyjęłam z podniesioną głową informacje o dodatkowych kilogramach.

4 miesiące za mną!!!
Jeszcze tylko 5!!!
Dam radę!!!

Kto mówił, że ciąża to stan Błogosławiony i Piękny nie uświadczył tych najbardziej męczących symptomów. Zapraszam, zawsze można spróbować. ;D





niedziela, 7 czerwca 2015

"Stop...Usiądź w końcu..."



"Takie jest życie. Nie możesz się na nie przygotować. Na tym polega jego wspaniałość, że zawsze zastaje cię nieprzygotowanego, że zawsze jest niespodzianką. Jeżeli jesteś bystry, zauważysz, że każda chwila jest zaskoczeniem i gotowe odpowiedzi nie mają żadnego zastosowania"

OSHO "Równowaga ciała i umsyłu"

W ten cudowny "Długi weekend" dzielę się z wami fragmentem książki, która mnie zachwyciła. Nasz wolny, rodzinny czas ograniczył się do jednego dnia. Postanowiliśmy wykorzystać go jak najlepiej. Nic nie planowaliśmy robiliśmy to na co mamy ochotę. Cały plany potoczył się bardzo intuicyjnie. Wyprawa na plażę z samego rana i rolki wieczorem, wspólne gotowanie obiado-kolacji, to tylko nie wielka część naszych pomysłów. W całym zamęcie znalazła się chwila na drzemkę i czytanie książek. Buntujący się dwulatek był wybitnie spokojny (jak na swoje możliwości o_O). Bardzo...ale to bardzo rzadko zdarza się, moment takiego oddechu. Oboje z Panem X potrzebowaliśmy pauzy. Pęd życia zmusza czasami do sprintu, co owocuje wieczornymi zakwasami na psychice i bólem głowy. W zamęcie codzienności zapominam, że jestem w ciąży. Dopiero, gdy wybija godzina snu Kluska mój "krzyż", krzyczy "STOP...Usiądź w końcu...". Trzeba się regenerować, kiedy tylko można. Słuchać swojego ciała. Ono jest naszym najlepszym przyjacielem.
Całuje wszystkich, którzy odpoczywają i pracują w te ciepłe dni. Sama należę do tej drugiej ekipy.
Pracoholizm...
XO










czwartek, 4 czerwca 2015

22/52 Last week



Poprzedni tydzień należał do tych bardzo zabieganych. Znalezienie chwili oddechu graniczyło z cudem. Dlatego w kolejny "Długi Weekened" postanowiłam trochę zwolnić. Wziąć głęboki wdech i pozbierać myśli. Zmiany pór roku są zawsze mile widziane, ale najbardziej wyczekiwane są wiosna i lato. Ciepłe dni i świeże kolory zmieniają naszą szarą codzienność, nadając im barwę zieloną i błękitną. Zmianie ulegają nasze przyzwyczajenia i nawyki. Chcemy spacerować, chłonąć przyjemne zapachy i ładować nasze wewnętrzne baterie.  















sobota, 30 maja 2015

2nd Mother's Day :D



"Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył matkę"
"Matka to osoba, która zastąpi ci wszystkich. Ale nikt nie jest wstanie zastąpić jej"

6 lat - Mamo, kocham cię
10 lat-  Mamo daj spokój
16 lat- Moja mama strasznie mnie wnerwia
18 lat- Kiedy ja się wyprowadzę z domu to...
25 lat- Mamo miałaś rację
30 lat- Ja chcę do mamy, do domu
50 lat- Nie chcę stracić swojej mamy
60 lat- Oddam wszystko, aby mama była ze mną

"Nie ważne ile masz lat i jak bardzo się usamodzielnisz. Mama zawsze pozostanie kimś wyjątkowym"





Prawie...prawie...koncentracja ;)


Wii...i udało się 5 cm nad ziemią ;)




poniedziałek, 25 maja 2015

Trenować...nie trenować o to jest pytanie?


Wiersz Ciężarówki


"Nie podnoś rąk do góry",
"Nie myj okien",
"Nie wieszaj firanek",
"Nie skacz",
"Oszczędzaj się..."

Anonim

Czy to oznacza, że nie mogę trenować? Hym...o_O

Wersja Moja:

9:00 Trening Brzucha, Ud i Pośladków
10:00 Joga
11:30 Bieg z Psami w lesie 20 min

18:00 Aerobox
19:00 Taniec

Wszystko z zachowaniem rozsądku. Mój organizm przyzwyczajony jest do dużej intensywności. Nawet będąc w ciąży domaga się ruchu.  Nie jestem kobietą oderwaną od biurka, która nagle zaszła w ciąże i z tej okazji postanowiła rozpocząc swoją przygodę z siłownią. Nie dla mnie skakanie na piłce  w rytm szamańskiego bębna. Każda z nas powinna znać swoje możliwości i ograniczenia. W życiu nie wsiadła bym teraz na zwykły rower. Z wieli przyczyn:

1. Nie posiadam sprzętu
2. Ostatni raz używałam roweru 4 lata temu
3. Strasznie boli od siodełka ...wiadomo co...;)
4. Na 100% przy pierwszym zakręcie zaliczyła bym wypadek

Znam natomiast pewną ciężarną, która na rowerze śmiga jak by się na nim urodziła. Nie zamierza z niego rezygnować tak od razu. Znajoma trenerkę w 5 miesiącu ciąży cały czas prowadzi lekcje Stepów, a brzuszek ma już całkiem spory.  Każda z nas jest wyjątkowa i oryginalna na swój sposób. Ważną zasadą przy wyborze treningu w ciąży jest świadomość swojego ciała. Jeśli przed ciążą nie byłam aktywna  nie wybiorę się  na spining czy zumbę.  Spokojniejsze zajęcia, dostosowane do mojego poziomu wydolności będą odpowiednie. Osoba trenująca regularnie ma dużo większe pole do wyboru. Najważniejsze to znać swoje możliwości i słuchać swojego ciała.



 trening w lesie... pierwszy w tym sezonie...

 moje nowe skarby...
 "Compot..." lepsze niż cola...:)
 new image...jeden z prezentów z Japonii...:)

niedziela, 24 maja 2015

21/52, czyli w jednym dniu cały tydzień :D


Pierwszy raz tej wiosny poczułam, że jest mi się gorąco. Pogoda "Na krótki rękaw", czyli wypad do Sopotu oraz odwiedziny przyjaciółki Kluska. Miasta wyludnione, cała społeczność Trójmiasta wpadła na ten sam pomysł:

"Jedziemy do Sopotu"

wersja druga:

"Jedziemy do Gdyni"

Niczym jeden z Minionków podążyliśmy za tłumem. Nie ma to jak stanie w korku i przepychanie się w tłumie z wózkami. Zapiekanki lepiej smakują po wystaniu w swojego niczym po mięso z czasów kartek. Dziękuję mojej kochanej Pani Fotograf za przyjemne towarzystwo. Okazało się, że wędrowanie w parze jest skutecznym sposobem na pokonanie tłumu. Cały tydzień ciężkiej pracy zakończył się bardzo radośnie i pysznie.







Zdjęcie mówi samo za siebie o_O

Skupienie na twarzy Pani Fotograf, pełniącej jednocześnie rolę Szofera naszej wycieczki.