sobota, 3 maja 2014

Zabawiona na śmierć...:D

"Zarobiona Mama"

Ostatni brak czasu dla samej siebie zaowocował ziemistą cerą i kompletną dezorganizacją czasu. Okazuje się, że im dziecko starsze tym jest bardziej absorbujące. Zamknięte drzwi przestają już być wyzwaniem a regał na książki okazuje się świetną drabiną. Pączek jeszcze nie chodzi, ale wspinać to już potrafi ;) Udało się go zatrzymać na wysokości trzeciej półki. Z wielkimi zdziwieniem przyjął moje histeryczne krzyki i próby odciągnięcia go od mebla... Spojrzał na mnie z miną pt. "Mamo przecież to zupełnie normalne". Przeczuwam, że moje dziecko będzie fanem sportów ekstremalnych. Rano wlazł na swój samochód w sposób jak stoi się na desce surfingowej i puścił się roczkami kierownicy. Przez te parę sekund dobiegnięcia do zabawki przeżyłam atak serca połączony z wylewem. Nie ma lekko kiedy dziecko eksploruje świat z prędkością światła. Nie narzekam...jestem raczej dumna z jego chęci do zabawy i ciekawości. Czasami tylko już nie mam siły i po całym dniu padam twarzą w dywanie, a Słońce wdrapuje się na moje plecy domagając się dalszej zabawy. Dobrze, że jest już względnie ciepło :D. Teraz praktycznie cały wolny czas spędzam na wolnym powietrzu :D. Tam, mama jest najmniej ciekawą atrakcją. W końcu mieszkamy na wsi. Są krowy, konie, drzewa i pola.
Ech...Dzisiaj wyjątkowo udało mi się wyskrobać odrobinę czasu... :D Pozdrawiam wszystkich wytrwałych czytających jeszcze moje wypociny :). Dziękuję, że jesteście:D











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz