Aloha!!!
Czytając post blokierki RóżaMarzy(http://www.rozamarzy.com/pierwszy/) zainspirowana postanowiłam zrobić swoją listę moich "pierwszych" :D. Ostatnio trochę się ich nagromadziło. Wolniejszy weekend zaowocował próbami pichcenia dla Maluszka i reszty rodziny. Po prostu nie potrafię siedzieć przed telewizorem i całymi godzinami oglądać reklam. W sumie chyba tylko to ostatnio wyświetlają. Próby szukania filmów lub ciekawszych programów kończyły się kolejnym ciągiem soków, serków śniadaniowych i kosiarek...;] Natomiast złapana kontuzja uda skutecznie uniemożliwiła mi trening, więc nagromadziło się wiele niespożytej energii. Wykorzystałam ją jak najlepiej umiałam. A oto jej rezultat:
Pierwszy wolny weekend długiego czasu :D.
Pierwszy raz wykorzystałam przepis z nowej książki kucharskiej dla Maluszka.
Pierwszy raz przygotowałam samodzielnie bułeczki dla mojego Synak.
Pierwszy raz moje Pączek wcinał samodzielnie naleśniki cynamonowe z serkiem. Oczywiście przygotowane przeze mnie :D
Pierwszy raz piłam wodę z orzecha kokosowego, Mały Skrawek Tropikalnej wyspy (co prawda z puszki ale liczy się...:D)
Pierwszy raz od zawsze, nie stresowałam się przy karmieniu synka. Jadł samodzielnie łapkami...Wcześniej bardzo denerwowałam się karmieniem łyżeczką. Mały wiercił się i niecierpliwił przez co ciężko było trafić do buzi tzw. "samolotem". Od 2 dni stosuję metodę "Bobas Lubi Wybór" i cały koszmar z jedzeniem stał się tylko nie przyjemnym wspomnieniem. Oby tak dalej.
Pierwszy raz od X czasu zrobiłam kompot z rabarbaru...pyszny...nie sądziłam, że kiedyś będę miała przyjemność przy takiej pracy.
Pierwszy raz od X czasu mam czas dla siebie, ponieważ mężczyźni mojego życia zasnęli jednocześnie.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz