Nowy rok to czas na wspominanie i refleksję. Po pierwsze nie będę więcej pic napojów wyskokowych. Już zapomniała jak to tragedia mieć kaca. Co za koszar, trzymał mnie dwa dni. Naprawdę nie wiele drinków wypiłam i to w dodatku na spółę z koleżanka. Na dowód tego widziałam butelkę, bo sama miałam wątpliwość co do ilości spożycia ("przecież po tak małej ilości nie mogłam aż tak cierpieć"). Zostało jeszcze 2/3 butelki!!! Nie możliwe?!...Nad ranem przypomniałam sobie dlaczego Martini było na liście "alkohole na które trzeba uważać". Nie zależnie od tego ile się go wypije to zawsze ma się morderczego kaca. A żeby tego było mało, to przecież byłam abstynentem. Chyba ten dwuletni brak kontaktu z procentami zaowocował takim odtruciem organizmu, że teraz sam odrzuca to paskudztwo. Wychodzi na to, że miałam podwójną nauczkę. Nie należy brać się za słodki alkohol i nadużywać go. Zdecydowanie wolę się jednak bawić bez późniejszego zgonu i przeraźliwej łupaniny w głowie. Musiałam zaaplikować sobie 3 paracetamole extra, żeby coś pomogło...a gdzie tam...Miałam 2 godziny oddechu i później dalej orkiestra zaczęła grać mi marsza w głowie. Do dzisiaj odchorowuje te nieszczęsne drinki. Chodzę nie wyspana, bo po takiej imprezie należy się porządnie wyspać. Niestety przy małym dziecku jest to nie możliwe. Zazdroszczę wszystkim moim koleżanką, których dzieci przesypiają całe noce. Okazuje się, że chyba tylko mój Zbój domaga się nocnego ciumkania mleka. Drogie mamy jak wy to robicie, że wasze maleństwa śpią po 7-8 godzin bez przerwy? Ja już wszystkiego próbowałam...i dawałam kaszki na wieczór, uspokajałam wieczorem, a jak to nie pomagało to bawiłam się z nim do zmęczenia. A tu nic...i tak wstaje. Zawsze o tych samych porach:
00.30
3.30
6.30
8.30 - Pobódka
Nie ma litości dla biednej mamy. Ilość korektora zużywana przeze mnie jest dość znaczna. Muszę minimum 2 razy w miesiącu kupić nowy. Mam swój ulubiony made by marka Rossman. Jest super...chociaż przy takich ilościach jakich używam czas poszukać czegoś bardziej skutecznego. Macie może jakiś pomysł??? Zastanawiałam się nad Vichy. Może ktoś z was używał czegoś podobnego. Wiem, że mają dość dobre podkłady. Podobno dokładnie kryją. Tak czy siak...aktualnie, bez tapety na warzy wyglądam jak chodzące zombi. Dobrze, że Pan X wychodzi do pracy wcześniej ode mnie. Inaczej posądził by mnie o bycie wampirem lub żywym trupem.
PS.
Poniżej mam dla was parę zdjęć mojego ulubionego stylu na zimę i jesień...ostatnio znowu zakochałam się w swetrach :D. Uwielbiam Emu i trampki...tak naprawdę, rzadko chodzę w ciepłych, zimowych kozakach. Niestety często przez to marzną mi stopy, ale coś za coś...;3

.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz