Strasznie długo nic nie pisałam. Powodem takiego lenistwa i obiboctwa (moje słowotwórstwo) był fakt nie wyspania i prób przetrwania po 2 godzinach snu na dobę. Och...naprawdę kocham swoje Dziecko. W innym wypadku już dawno wszystko rzuciła bym w diabły. Szczęśliwie od 2 dni Królewicz znowu śpi prawidłowo i bez większych dąsów. Ząbki przedostały się już przez kanały w górnej szczęce i teraz czekamy na dwa nowe. Okazało się, że wyżynają mu się dwie jedynki na raz. Biedactwo, najgorsze jest to, że mając już dwie dolne co chwilę dźgał się w te bolesne dziąsło. Wrzaskom i płaczą nie było końca. Mój słuch znowu ucierpiał. W takim tempie nie długo będę głucha. Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Znowuż jestem pełna energii. Zauważyłam, że jeśli człowiek jest nie wyspany dopada go depresja i nic go nie cieszy. Pogoda również, nie nastrajała do pozytywnych emocji. Szaro...buro i mnóstwo błota. Tak naprawdę nawet nie wiadomo było jak się ubrać. Raz ciepło...raz mroźno...W jednym z poranny programów mówili, że przez takie "dzikie" zachowanie natury zwiększył się poziom samobójstw i zachorowań na depresję. Wcale się nie dziwię, sama czułam się jak wrak człowieka. Z Panem X non stop mieliśmy jakieś spięcia. Co się dziwić, on nie wyspany ja również. Oboje się nakręcaliśmy. Teraz i on trochę odespał, wszystko wróciło do normy. Faktem jest, że rzadko bywa w domu. Praca...praca...praca...Czyli normalne, życie. Głównie się mijamy. Kiedy on wchodzi do domu to ja muszę wyjść i tak dalej...
Dzisiaj mam kolejny luźniejszy dzień. W dodatku jestem sama z małym Króliczkiem. Cały dzień, spędzamy na tym co najbardziej lubimy. Rano byliśmy na ćwiczeniach z cyklu Fit Mama. Nie tylko ja trenuję, ale i również maluszek. Do jego ulubionych pozycji należy huśtawka w pozycji "Małego Buddy" z zajęć Baby Joga i mostek kiedy siedzi na moim brzuchu i podskakuje. Ha...oczywiście najlepszą zabawą jest skakanie na dużej piłce. Śmieje się wtedy jak oszalały. Dzisiaj odwiedziliśmy również jego koleżankę, a ja przy okazji napiłam się przepysznej herbaty. Po takich wrażeniach mała Małpka zasnęła mi na rękach. Mam więc chwilkę na napisanie paru słów. Mam wyrzuty sumienia, że ostatnio nie piszę tak często. Postaram się poprawić... Nie wiem jak w pozostałej części Polski, ale tutaj od paru dni sypie śnieg i jest bardzo mroźno. Przynajmniej szarości tego świata zostały przykryte białym puchem. Gorzej tylko, że na nowo musiałam zaprzyjaźnić się z łopatą do odśnieżania i śniegowcami po same kolana. Nie lubię ich, bo zaraz są pokryte solą od naszych szaroburych chodników. Jednak nie mam wyboru, bo w moich UGG'ach ślizgam się na najmniejszej powierzchni lodu. Również moja najcieplejsza kurtka poszła w ruch...znowu muszę nosić wielkie szaliki i czapki. Nie lubię ich...zawsze po ściągnięciu każdy włos sterczy mi w inną stronę od naelektryzowania. Wyglądam jak ludzki znak drogowy. Lepsze to niż zamarznięty mózg.
Och...dzisiaj wieczór zamierzam zrobić seans filmowy z cyklu "DKF u Weroniki". Dzisiaj w menu mamy:
- "Duma i Uprzedzenie"
- "Poradnik pozytywnego myślenia"
- "Połów łososia w Jemenie"
Rozpalę w kominku i zaparzę przepyszną rozgrzewającą herbatę. Maluszkowi przygotowałam przepyszną zupkę więc i on nie będzie narzekał :D Myślę, że będzie przyjemnie....
Czy ktoś wie co to za postać...:3 Boja tak...:D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz