poniedziałek, 6 lipca 2015

24-25/52 freetime :D










piątek, 3 lipca 2015

Inspiracja...tygodnia ;) Słowa mądrości ;)


Kiedy dziecka nie ma, korzystam z wolności. Co to znaczy?! Chodzę do pracy...gotuję...sprzątam...i tak dalej. Pomiędzy obowiązkami zastawiam się, co mam dalej ze sobą zrobić. Króluje brak organizacji. Przy Klusku dokładnie wiem jak powinien wyglądać mój dzień. Mam plan na każdą sekundę. Wiem, ile czasu zajmie mi picie kawy, o której muszę wyjść z domu, aby ze wszystkim zdążyć. Każdą chwilę czerpię garściami i pod koniec dnia jestem spełniona. Pędzę w tak zawrotnym tempie, że nie wiem kiedy kończy się dzień. W chwili, gdy zabrakło Rozrabiaki poczułam pustkę. Pojawiły się luki w dobie, których nie potrafię zapełnić. Nie wiem czy się przyzwyczaję. Chyba tego nie chcę. Uwielbiam ten gwar i zamęt. Tęsknię za Nim. Dobrze, że wakacje kiedyś się kończą.




Śniadanie mistrzów... Pyszny rogalik i naturalny miód z rodzinnej wsi Pana X... Uwielbiam. 




poniedziałek, 29 czerwca 2015

B-Day Małego Kluska



Kochani Mój Mały Prezes skończył oficjalnie 2 lata :D
"Będzie...będzie zabawa...
będzie się działo...
i tortu będzie mało..."








czwartek, 25 czerwca 2015

Samotna środa...I love it!!!






W normalnym życiu tydzień trwa od poniedziałku do niedzieli. Prawda znana każdemu i od zawsze. W życiu Blondynki nie zawsze jest  normalnie. Od jakiegoś miesiąca pozwalam sobie na drobną przyjemność. Swoją przerwę na drugie śniadanie spędzam popijając kawkę w mojej ulubionej kawiarni. Czytam ulubione gazety, piszę, obserwuję i odpoczywam. Co tydzień spotykam tą samą kelnerkę, która doskonale wie, że zawsze kupuję kanapkę z łososiem i Małą Amerikanę (mała czarna). Wczoraj złapałam się na myśleniu o tym zestawie. Kojarzy się  z przyjemnym uczuciem. Chwilą wolności, w której pozwalam sobie na brak rozmyślań o Klusce, Panie X, obiedzie, sprzątaniu, pracy, problemach.
Te 3 godziny wygospodarowałam ponad miesiące temu. Zauważyłam, że w środy mam nijaką przerwę pomiędzy pacjentami i zajęciami. Siedziałam w pracy robiąc NIC!!! Ewentualnie, śmigałam biegać lub próbowałam załatwić coś w domu, tj. obiad, sprzątanie. Zawsze brakowało czasu. Wszystko robiłam w biegu, mocno  mnie to frustrowało.  W końcu z przymusu zrobienia zakupów do domu, wybrałam się do najbliższego centrum handlowego. W pośpiechu zauważałam, że mam jeszcze 1,5 godziny, z którą nie mam co zrobić. Coś do mnie dotarło..."Chwila przecież to mój czas". "Nie muszę nic robić....spieszyć się...Ha...idę na kawę"!!! I tak zostało.
Mój tydzień trawa od środy do środy. Niestety, w życiu  nie ma nic za darmo. W ciągu tygodnia muszę postrząsać domu, ugotować dwudniowy obiad we wtorek. Ograniczyłam klupowanie przekąsek w tygodniu. Wypad dla przyjemności też swoje kosztuje. Z samego rana przed wyjściem z Małym Prezesem ogarniam cały dom. Zbieram zabawki, wkładam i wyciągam naczynia ze zmywarki (gorące podziękowania dla Pana X, który dzisiaj zrobił to za mnie :D Love you Baby), sprzątam po psach (małym mendom czasami uda się podsikać kąt w nocy o_O). Metodą prób i błędów ułożyłam system prac porannych tak, że muszę wstać  tylko o 30 min szybciej niż zwykle.

Warto!!! Naprawdę warto!!!

Każdemu polecam chwile wolności. Bywa ciężko i nie zawsze się uda. Jednak, oczyszczamy umysł i zmieniamy nastawienie do świata. 

Życzę każdemu z was takich chwil...:)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Super Food... Poranny Kopniak



Jeśli jak Ja jesteś osobą, która raczej pije rano niż je, ten koktajl będzie w sam raz. Osobiście nazywam go "Porannym Kopniakiem". Pobudza mnie dużo lepiej niż kubek parzonej kawy. Ach...w dodatku dużo lepiej smakuje.

Skład:

1 banan
4 truskawki
1 trójkąt arbuza
łyżka nasion chia

Banana, truskawki i arbuza miażdżę  razem w blenderze. Dopiero na sam koniec dodaję nasiona. Dzięki nim, napój staje się bardzie gęsty i chrupiący :D. Dla koneserów kawy polecam wersję z zamrożonymi kostkami kawowymi.

Sezon na truskawki trwa, dzisiaj pierwszy raz zdobyłam regionalne Kaszubskie. Słodkie, duże i smaczne...
Naukowcy wykazali, że  truskawki pobudzają białka chroniące przed cukrzycą i chorobami serca. Są znakomitymi antyoksydantami. Zwiększają odporność nas stres. Ta cecha jest szczególnie przydatna osobom posiadającym dwulatka w domu. Wiecie o czym mowa...o_O. Kolejną zaletą tych pysznych owoców jest poprawa odporności na wirusa Herpes, odpowiedzialnego za półpaśca i opryszczkę. Szczególnie polecane są osobą z chorobami reumatycznymi, nerek oraz wątroby. Zawarte w nich witaminy i minerały poprawiają stan włosów. Podobnie jak wszystkie zdrowe naturalnie składniki wykorzystywane są w kosmetyce. Maseczka z miąższu znakomicie wygładza skórę.

Dla ciekawskich:

Truskawka jest dziełem człowieka. Nie rośnie dziko. Powstała z połączenia dwóch gatunków poziomek. Ilość rodzajów tej rośliny jest ogromna. Jedne nadają się do deserów inne do przetworów.

Mam nadzieję, że przetestujecie "Poranny Kopniak"...
Smacznego!!!





niedziela, 21 czerwca 2015

23/52 Joyful creativity...to jest poezja Kluchy i Blondynki




Wiersz autorstwa
 Mamy Blond i Kluska



Deszczu, deszczu,
Kap...kap...kap...
Zmoczysz głowę i nosy nam.
My się ciebie nie boimy
I na spacer do Gdyni pędzimy.
Wszędzie tutaj jest wesoło,
Lotki, frizbi na około.
Wata niebieska i baniek full.
A Kap deszczu srogi
Przyda się przyrodzie trochę ochłody.

Specjalny dodatek od Małego Artysty:

"Mamo tak pip...kwiatek pip"
"Tak kochanie, kwiatek pije kiedy pada deszcz..."

W wolnym tłumaczeniu z Dialektu Buby na Nasze "pip" - picie















środa, 17 czerwca 2015

Chia...stevia...super food



Aloha!!!
Z faktu swojego błogosławionego stanu postanowiła zadbać o swoje zdrowie!!! Zainwestowałam więc w :

1. Nasiona Chia
2. Stevia

Nigdy nie jest za późno, aby porzucić kolejny podpunkt z tzw. Białej Śmierci. Sól już za mną, a więc przyszedł czas na cukier. Jako zastępstwo wybrałam niepozorną roślinę. Stewia to roślina o wyjątkowo słodkich liściach. Stevia rebaudiana pochodzi z Ameryki Południowej i wykorzystywana jest tam od setek lat jako naturalny słodzik i lekarstwo. W kraju Kwitnącej Wiśni praktycznie wyparła zwyczajny cukier. U nich nawet 100-latkowie wyglądają niesamowicie, a więc coś musi w tym być. Same dobroci...Nie smakuje mi niesłodzona herbata czy kawa. Konieczny, więc był zamiennik. Rozważałam możliwość kupna Ksylitolu lub Stewi. Po drodze zaliczyłam wpadkę z Sokiem z Agavy. Nie polecam...może i to słodkie, zdrowe, ale kompletnie zmieniało smak napoju czy deseru...Blech...zmusiłam się, żeby skończyć całą buteleczkę. Przyznam szczerze, że ksylitol odstraszył mnie faktem ewentualnych skurczów żołądka. Dodatkowo jest trujący dla zwierząt, wiec gdyby kiedykolwiek moim Pupilom przyszło do głowy wylizywać podłogę po rozsypaniu tej substancji mogło by się źle skończyć. 




Zalety stewi:
- posiada bardzo niski indeks glikemiczny i nie powoduje skoków poziomu cukru we krwi;
- zawiera zero kalorii;
- jest w pełni naturalnym słodzikiem;
- nie powoduje próchnicy;
- działa odkwaszająco na organizm;
- nadaje się do pieczenia i gotowania;
- jest ekonomiczną alternatywą cukru


Odwiedzając już dział ze zdrowymi suplementami wpadły mi w ręce nasiona Chia. Czytając etykietkę rozbrzmiewał mi w głowie głos Siostry, który zachwalała jakiś czas temu te małe czarne kropeczki. Te małe nasionka należą do grupy tzw. "super food" i naprawdę zasługują na swoje miano. Pochodzą z tej samej rodziny co mięta i melisa, zwiemy je inaczej "szałwią hiszpańską". W dawnych czasach były ważnym elementem diety Azteków i Majów. Dla mnie ich najważniejszą zaletą jest zapewnienie zrównoważonej energii. W tłumaczeniu ze starożytnego języka Majów "chia" oznacza "siłę". Nie czuję potrzeby sięgania po deser, a dość często się to zdarzało. Są bardzo zdrowe.

- Dostarczają niesamowitą ilość składników odżywczych i mają niską ilość kalorii
- Są pełne przeciwutleniaczy
- Prawie wszystkie węglowodany pochodzą z błonnika
- Są bogate w wysokiej jakości białko
- Pomagają w odchudzaniu
- Nasiona są bogate w kwasy omega-3
- Poprawiają parametry krwi, obniżają ryzyko chorób naczyniowych i cukrzycy typu 2
- Są bogate w wiele składników mineralnych kości
- Mogą poprawiać wydolność fizyczną tak dobrze jak izotoniki!!!!

Włączenie tych nasion do mojej diety nie było trudne. Mają smak, który bym określiła słowem "nijaki". Nie zmieniają smaku potraw. Dodaje je zarówno do dań ciepłych jak i sałatek czy smoothy. Znakomicie sprawdzają się w zupach lub koktajlach, ponieważ absorbują wodę i tłuszcz zagęszczają je. Ważne jest, żeby nie przekraczać dawki 20 g tj. 1,5 łyżki stołowej. W innym przypadku trzeba przygotować się na ewentualność wzdęć lub biegunki. Szperając w sieci znalazłam miliony sposobów na wykorzystanie tego magicznego suplementu. 

Czas zadbać o siebie...