Kiedy dziecka nie ma, korzystam z wolności. Co to znaczy?! Chodzę do pracy...gotuję...sprzątam...i tak dalej. Pomiędzy obowiązkami zastawiam się, co mam dalej ze sobą zrobić. Króluje brak organizacji. Przy Klusku dokładnie wiem jak powinien wyglądać mój dzień. Mam plan na każdą sekundę. Wiem, ile czasu zajmie mi picie kawy, o której muszę wyjść z domu, aby ze wszystkim zdążyć. Każdą chwilę czerpię garściami i pod koniec dnia jestem spełniona. Pędzę w tak zawrotnym tempie, że nie wiem kiedy kończy się dzień. W chwili, gdy zabrakło Rozrabiaki poczułam pustkę. Pojawiły się luki w dobie, których nie potrafię zapełnić. Nie wiem czy się przyzwyczaję. Chyba tego nie chcę. Uwielbiam ten gwar i zamęt. Tęsknię za Nim. Dobrze, że wakacje kiedyś się kończą.
Śniadanie mistrzów... Pyszny rogalik i naturalny miód z rodzinnej wsi Pana X... Uwielbiam.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz