Nie przypuszczałam, że kiedyś będę tęsknić i odliczać sekundy do powrotu moich bliskich. Uważałam się za osobę, która wyjazdy ukochanych przyjmuje na chłodno. Życie jak zwykle pokazało mi figę i miało w nosie moją samoocenę. Zafundowało płacz i zgrzytanie zębów. Depresję i zajadanie stresu.
Pytam się, kiedy stałam się tak wrażliwa?!
Przyznaję się, Tęsknię i to każdą komórką swojego ciała. Czy to źle? A może to oznaka słabości? Nie wiem... mam to w nosie. Chwila powrotu Małego Księcia do domu zapisała się we mnie na zawsze. Może i jestem miękka. Co mi tam, nawet łezka popłynęła.
Pozdrawiamy 1...3...4...5... Brawo!!!(kolejność liczb według Kluska)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz