Za każdym razem kiedy widzę coś niesamowitego lub absurdalnego stwierdzam, że nic mnie w życiu nie zdziwi. Po czym z czasem przekonuję się, że los bywa przewrotny. Wymyśli coś takiego, że padasz na kolana ze śmiechu lub rozpaczy. Ostatnie pomysły mogę porównać do przyjęcia niespodzianki. Przygotowanego na twoją cześć. Otwierasz drzwi zmęczona po całym dniu, cała ekipa krzyczy radośnie "Niespodzianka!!!". A ty nie wiesz czy brać nogi za pas czy wycałować wszystkich ze szczęścia.
Jak było w moim przypadku? Fortuna pokazała, że ma zupełnie inne plany dla mnie, niż ja sama zakładałam. Wygląda na to, że przez bardzo długi czas nie będę spać w nocy. Z pieluchami mogę się zaprzyjaźnić i kolejny raz będę walczyć z blokadami w wózku (kiedy jedną udało się odblokować to ta z drugiej strony się blokowała). Gorzej z samochodem...Jak ja wsadzę dwa foteliki, gondolę i podwozie wózka do Fiata 500!!! Miejsca w bagażniku starcza na dwie torby zakupów i małego jamnika. Challenge accepted!!! A co ja sobie nie poradzę!? W dodatku wieści o powiększeniu rodziny dotarły do nas dość późno. To był koniec 1 miesiąca!!! Pan X usiadł...Ja usiadłam...i stwierdziliśmy, że damy radę. Ach...te "50 twarzy Grey'a"... Nie oglądajcie tego filmu ze swoim mężczyzną. Grozi ciążą ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz