niedziela, 9 czerwca 2013

Made...my...day...;D Pakowanie i wyprowadzka...

Jak to na niedzielę przystało miałam okropnego lenia. Jak na siebie wstałam wyjątkowo późno i nie mogłam się pozbierać do 13 ;). Później spacerek po parku...pierogi z truskawkami...i ulubiony serial. Pozytywnie spędzony czas...nastroił mnie do pracy. Udało mi się dokonać niemożliwego. Spakowałam 99% swojej garderoby w pokrowce Made By Ikea. Okazały się na tyle pojemne, że nie musiałam używać swoich nadmiernych kilogramów do upychania ciuchów. Generalnie stwierdzam, że moja szafa wcale nie jest taka wielka. Pan X zawsze jęczy, że mam za dużo ciuchów i "po co ci nowe?". Szczerze...ja tego tak nie widzę... tym bardziej teraz jak udało się wszystko ładnie spakować. Z resztą połowa mojej szafy to ubrania treningowe...dresy, topy, bluzy itp. Odnalazłam nawet spodnie przyspieszające spalanie tkanki tłuszczowej ;)...Ja urodzę będę w nich chodzić w kółko, aż wrócę do swojego rozmiaru. Przeglądając moją szafę stwierdziłam, że mam naprawdę fajnie ciuszki. Tylko aktualnie się w nie nie mieszczę..;(...lipa...ale nic to. Mam przynajmniej motywację do ćwiczeń. 
Został nam tydzień na przewiezienie wszystkich rzeczy do naszego nowego domku...niby dużo a jednak nie wiele. Tym bardziej, że nie wiadomo kiedy się "rozpęknę". Jestem lekko przerażona. Oby wszystko poszło sprawnie...zarówno przeprowadzka jak i przyjście na świat Pączka.

Krótka notka z cyklu Made...My...Day...:D

O tak...jak schudnę kupię sobie takie.
 Cudny kolor włosów i długość...niestety ja mogę sobie pomarzyć o takiej długości. Moje włosy jak osiągają swoją graniczną długość zaczynają wypadać i się łamać...Fryzjerka uświadomiła mnie, że każdy jest zaprogramowany na konkretną długość...nie ma jak to DNA ;]
 Bardzo...ale to bardzo chciała bym mieć taką garderobę ;D
 Jeszcze trochę treningu i na pewno uda mi się takie zrobić ;)

 Chcę takie...niech ktoś mi kupi...

Z dzisiejszego spacerku..ładowanie baterii przed jutrem :)
 Tak ślicznie jest w parku na Przymorzu w Gdańsku...
 Zauważone w TK Maxx...Może Pączkowi takie kupić?? ;)
 Moja dzisiejsza kolacja. Trzeba zachować równowagę między fastfood'ami...Oczywiście wyobraźnia również musi dostać swoją kolację...moja ukochana seria Suzanne Collins.
 Moje dzisiejsze osiągnięcie...:D Plus Coco...i pół Jack'a...
 O to Ja w RUDYCH WŁOSACH...sami zadecydujcie czy to mój kolor czy nie...;)

 Moja ulubiona pozycja do spania...;) 

sobota, 8 czerwca 2013

Zmiany...time to move on...words od wisdom....

Dzisiejszy post jest zainspirowany tym co ostatnio dzieje się nie tylko w moim życiu ale i moich znajomych. Każdy kiedyś przechodzi jakieś przemiany. Jak wiadomo za parę dni mój świat zostanie przewrócony do góry nogami. Bywają chwile kiedy nawet ja zaczynam tęsknić za tym jak wyglądało moje życie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy już nie będzie tak jak wcześniej. Ale czy oznacza to, że będzie źle? Kochani czasami przychodzi czas kiedy stwierdzasz, że trzeba coś ze sobą zrobić. Powody bywają różne np. rozstanie, zmiana pracy czy dotarcie do punktu na swojej drodze gdzie trzeba się zdecydować "co dalej?". Zmiany nie są złe...po prostu trzeba się z nimi pogodzić. Życie jest pełne niespodzianek, jak to powiedział jeden z moich ulubionych bohaterów książkowych "Życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz". Nigdy nie wiemy jaki moment zainspiruje następny rozdział życia, trzeba pogodzić się z tym co było i w pełni przywitać nowy początek :). Zmiany są trudne, jest to jednak jedyny sposób na to żeby nie stać w miejscu...Wierzę, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu dobre czy złe. Jeśli zbyt mocno będziemy trzymać się przeszłości, możemy opuścić to co może nadejść. Moim sposobem na poradzenie sobie z sytuacją jest mój wewnętrzny rozwój. Dzisiaj np. postanowiłam zapisać się do nowej szkoły. Tak...własnie...od września będę nowym studentem. Nie ma co stać w miejscu. Z powodu małego dziecka nie będę mogła wrócić do pracy na pełny etat. Jednak nie muszę całymi dniami przesiadywać w jednym zamkniętym miejscu bez kontaktu z rzeczywistością. Dlatego weekendy będę spędzać na uczelni. Zawsze lubiłam się uczyć, a ostatnio mój mózg nie pracował prawidłowo, wiec na pewno przyda mu się trening ;). Kolejnym etapem z przygotowaniem się do nowej sytuacji jest stawianie sobie celów i panowaniu swojego działania. Pomaga to zachować wewnętrzną równowagę  i ułatwia codzienne życie. Ja każdy swój dzień kończę zapisaniem celów, które chcę osiągnąć następnego dnia. Karteczkę przyczepiam na lodówce. Z samego rana kiedy jeszcze jestem zasapana i robię kawę spoglądam automatycznie na lodówkę i przypominam sobie co trzeba zrobić dzisiaj. To rzeczywiście pomaga. Powiem to otwarcie ja jestem roztrzepana. Kiedy nie zapisuje tego co mam zrobić danego dnia, po prostu większość wylatuje mi z głowy i już nie wraca. Późnym wieczorem znajduje drogę do mojej pamięci i nie przespana noc gwarantowana. Ważnym elementem jest również to, żeby zmiany w twoim życiu były jakoś widoczne...np. nowa fryzura, nowy gadżet, makijaż czy ciuch w szafie. Zawsze daje to poczucie czegoś świeżego, jest to namacalny dowód, że naprawdę się zmieniamy.  Osobiście myślę nad nową fryzurą...Chociaż co do tego muszę się poważnie zastanowić. Jak ostatnim razem robiłam coś z włosami  to do celowo od fryzjera wyszłam z rudymi włosami. Pan X gdy mnie zobaczył był w takim szoku, że nie był w stanie nic powiedzieć ;). Później czekała mnie gehenna, żeby zmienić kolor włosów na blond ;). No cóż mimo, że pomysł nie był trafiony to jednak czegoś mnie nauczył...NIGDY NIE BĘDĘ MIEĆ WIĘCEJ RUDYCH WŁOSÓW!!! Dla mnie osobiście następnym punktem będzie dbanie o swój wygląd. To, że aktualnie przytyłam 15 kg to nie znaczy, że ma tak zostać. Sport i ruch pomaga mi zwiększyć poczucie własnej wartości. Przełamywanie barier w postaci większej ilości  pompek czy dłuższego czasu na bieżni daje mi poczucie dumy. Jest to widoczny efekt mojej ciężkiej pracy.  Tak więc...nie zależnie od tego co powoduje zmiany...zawsze one do czegoś nas prowadzą...Przynajmniej ja chcę w to wierzyć ;)
Troszkę inspiracji :)
 


 Czy ktoś mi powie gdzie ja mogę znaleźć ładną czarną ramoneskę??
 Propozycje nowego look'u dla włosów...ta zmiana była by na pewno widoczna



 The words of wisdom...


Made...my...yesterday...

HEJ!!! Krótka fotorelacja z wczorajszego dnia. Miałam wczoraj sporo atrakcji :D

Małe przygotowania dzień przed...Day SPA :D Zamieniam się w zombi :D
 Bardzo szczęśliwa i dumna po koncercie...:D
 The best teem ever... najlepsze trenerki tańca na świecie :D
Czekając na transport zamieniłyśmy się w kwiaciarki :D

 Pięknie:D Baleriny 

 Pyszne...polecam mrożony jogurt z wiśniami...super :D
 Zastrzyk witamin z samego rana ;)

 Nowa sypialnia :D


 Najnowszy look...;)

czwartek, 6 czerwca 2013

Made...my...day... :D Wieczór tylko dla siebie....i kopniak w tyłek ;D

Czy dopada was czasami depresja? Zupełnie nie wiadomo skąd i dlaczego? Ja tak ma cały dzień...Poczucie własnej wartości spadło poniżej "zera bezwzględnego". Czułam się totalnie bezużyteczna. Miałam ochotę zaszyć się przed całym światem i umrzeć ze zgryzoty w samotności. Potrząsnęła mną dopiero niezastąpiona kumpela... cytuję:
"Czeka Cie najpiękniejsze i najtrudniejsze zadanie dla kobiety
Isia bo Cię palne... Dopiero teraz będziesz się czuła użyteczna;) 24h na dobę
I jeszcze zatęsknisz nad spokojem i poczuciem bezużyteczności
Wychilluj dziś, powinnaś odpoczywać, ładnie pachnieć i nic nie robić:)
Po porodzie będziesz pachnieć kupką małego, nie będziesz miała kiedy zrobić coś dla siebie, co dopiero mówić o chillowaniu;P
Każdy jest trochę pokręcony
Kobiety w szczególności
A kobiety w ciąży..... Łoooooo!!!!"


Tak, więc po konstruktywnych ochrzanieniu postanowiłam się wziąć w garść. Posprzątałam całe mieszkanie, pomalowałam paznokcie, wyszłam na spacer z psami, kupiłam książki, po które wybierałam się zdecydowanie za długo i postanowiłam poświęcić ten czas dla siebie. Pana X dzisiaj nie ma mam więc czas na zadbanie o siebie i cieszenie się samą sobą...Zakupiłam do tego odpowiednie akcesoria. Dzisiaj wieczorem czeka mnie domowe SPA... z oglądaniem ulubionych filmów " i pizzą :) 



Pierwsza część już za mną...dzisiaj kolejne :D


Smutna mina...brzuch boli a Pączek nie chce wyjść na świat...
 Jack...;) siłacz :D
 Coco...uśmiech do zdjęcia :D
 Samojebka na poprawę humoru i na zakupy :D

 Takie cudo zamierzam dzisiaj przetestować. Znowu popsuła mi się zmywarka, więc moje dłonie wzywają o pomoc...miejmy nadzieję, że taka maseczka zadziała :D
 Złote płatki pod oczu...i 3 etapowy samodzielny zabieg Bursztynowy. 1 krok peeling enzymatyczny...2 krok serum błyskawiczne...3 krok kremowa maseczka :D
 Maseczka regenrująca :D O tak z żółtej glinki :D
 O tak wyżerka do filmów...pizza i mochito virgin w ulubionym kubku z Meridą Waleczną :D

środa, 5 czerwca 2013

Instagram'owa notka zdjęciowa... Ciężki tyłek i składanie klocków :D

Z powodu zmęczenia i zamulenia nie mam siły napisać nic bardziej sensownego. Do głowy przychodzi mi tylko cytat znajomego "Cholera !!! Panie Boże !!! jak nie uruchomisz słoneczka to Ci lokatorzy poumierają z zamulania ". Poziom mojej pozytywnej energii można określić na poziomie dobrego samopoczucia rozdeptanego ślimaka. Po pierwsze mój tyłek jest tak ciężki, że za nim wstanę z łóżka mija dobrych parę minut, aż zbiorę siłę na podźwignięcie. Po drugie, jedyne na co mam ochotę ostatnio to spanie i jedzenie. Dochodzę do wniosku, że zmieniam się roślinę...Ech...gdzie to słońce...ze swoimi antydepresyjnymi promieniami. Mój mały kochany piesek cały czas przynosi mi prezenty. Przed chwilką jeden wyciągnęłam sobie z pod pośladków;). Wspaniałomyślnie dostałam kawałek obślinionego smakołyka do czyszczenia psich zębów. Dokonałam jednak czegoś dzisiaj. Pomagałam Panu X w składaniu mebli :D. Udało mi się poprzykręcać zawiasy do wszystkich drzwiczek kuchennych. Dobrze, że jak byłam mała lubiłam bawić  się klockami Lego. Co prawda mój rozwój w tym zakresie ograniczył się do budowania domków dla lalek. Widać to było w tempie mojej pracy ;). Pan X, który najwyraźniej bawił się lego Technic  znacznie szybciej montował kolejne szafki. Ale co tam...zawsze to jakiś własny wkład w mieszkanie ;). 

Kawka na początek dnia :D Moja siostra wie jak mi poprawić humor z rana :D
Caffe Moca :D

Zmęczenie przy skręcaniu mebli :D

Fotka zrobiona po kawie...poziom endorfin prawie w normie ;)

Spacerek...Wiem...mam wielki brzuch :D

Olivia Palermo...uwielbiam ją :D


Śliczna i delikatna...też chcę mieć taką cerę...


Kawałek 3-City na Przymorzy...


Ulubiona kolacja :D

Prezent :D


Ucho Pana X i malutki Jack :D