środa, 3 grudnia 2014

One free moment...






OMG!!!
Mam wolną chwilę... i to w środku dnia!!! Spokojnie piję kawę...popełniam zbrodnie kaloryczną i zjadam wiśniowego pączka na drugie śniadanie !!! Mamo!!! Cudowne uczucie!!! Pomimo, że to tylko chwila ,czuję się zrelaksowana. Bycie mamą nie ułatwia odpoczynku. W szczególności jeśli, Bąbel wstał z łóżka lewą nogą i postanowił nie iść dzisiaj do Żłobaka. Gonitwa z rajstopami w ręku za małoletnim Nudystą stanowi niesamowitą rozgrzewkę przed wyjściem z domu. Próby upchnięcia owego osobnika  w foteliku na tylnym siedzeniu, mogę porównać do treningu ze sztangą ważącą 13 kg. Przy okazji oberwałam w głowę z kubka niekapka, otrzymałam orzeźwiający prysznic z soku z kiwi i wepchnięcie słonego paluszka w dziurkę od nosa (nowy sport Pączka).  Dzień jak co dzień. I Love My Job!!!! 
Za to teraz mam całe 2 godziny tylko dla siebie...zaliczyłam przy okazji sklep i aptekę. Nieustająco nawracający karat Małego Księcia przelazł na mnie i nie zamierza poddać się bez walki. Chorobowe mi nie przysługuje, więc faszeruję siebie witaminą C i polopiryną popijając herbatę imbirową z miodem. Zestaw przetrwania pozwala jakoś dotrwać mi do końca dnia tj. godz. 20, gdy pościgi policyjne i parkowanie drewnianych aut ustają. Zakopuję się pod mój ulubionym koc wypijam 2 Ferveks'y i próbuję nie zasnąć jak królik z otwartymi oczami. Ha...nie zapomnijmy o moim nowym najlepszym przyjacielu spreju do nosa. O ten koleżko jest bardzo ważny. Dzięki niemu mogę oddychać i jakoś funkcjonować. Przed wczoraj mój zapas się wyczerpał, a wszystkie apteki na Końcu Świata zamykają o 17. Z bólem serca musiałam pożyczyć dziecięcy środek do odtykania nosa...wstyd i hańba!!! Zabierać dziecku....ech... Podobno katar trwa 7 dni, przede mną jeszcze całe 4 . Gdybym dorwała w swoje ręce pierwszego osobnika na świecie z cieknącym nosem wywiozła bym "tam gdzie raki zimują".  Zimo przybywaj i zamroź wirusy...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz