Aloha!!!
Pamiętam jak dziś, że kiedyś zarzekałam się, "nie będę mieszkać na wsi". I co?! Wyszło jak zawsze...mała mieścina na końcu świata stała się moim domem. Teraz całymi dniami walczę z błotem, pyłem i szalonymi kierowcami. Chyba tylko na naszej wsi nie strach ludziom zasuwać samochodem po dziurach z prędkością dozwoloną na autostradzie. Jakiś czas temu usłyszałam, że można tu uprawiać dyscypliny sportowe takie jak bieg na krótki dystans (ucieczka przed pędzącym autem), skok w dal przez dziury na drodze czy gra survivalowa pt. "traf do domu w egipskich ciemnościach". Od siebie mogę dodać przeprawę przez bagno do auta i domu. Ilość błota zaskakuje mnie za każdym razem kiedy spadnie deszcz. Ale mimo wszystko lubię tu mieszkać...:)
Jak by ktoś nie zganął jest to sernik :D "Metamorfoza" Gdańsk :D
Czekanie na zajęcia...chyba czas kupić nowe buty do treningów:)
Mały podgląd na Wieś na końcu świata ...:
Bezglutenowy baton Brownie... bez szału...ale kawa z chilli i czekoladą super :D
Śniadanie z mężem...rzadko jest taka okazja...
Friends forever...:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz