Nareszcie...mam czas na spokojne napisanie posta. Ostatnie dni były zwariowane i pełne stresu połączonego z napięciem. Moja głowa była zajęta tylko i wyłącznie zawodami cheerleaders. He...tak zajmuję się cheerleader'stwem. O dziwo zaczęło mnie to bardzo interesować. Ostatnie parę dni analizowałam w te i wewte choreografię, uczyłam się na pamięć przepisów, pracowałam nad muzyką, doglądałam treningów dziewczynek, denerwowałam się, martwiłam, wypisywałam tony dokumentów i wiele wiele innych rzeczy jeszcze przy okazji załatwiałam. Trzeba tu podkreślić, że do pewnego etapu mojego życia myślałam, że to sport dla tzw. "pustaków" z blond włosami i dużym biustem, które lubią sobie potrząsać pomponami, a od czasu do czasu zadają się z koszykarzami, piłkarzami, siatkarzami itp...(jeśli wiecie co mam na myśli ;]). O mamo...!!!!!!! Jak ja się myliłam...Powiem wam, że to jest chyba jeden z najbardziej wymagających sportów jakie są mi znane. Nie dość, że trzeba tańczyć to jeszcze trzymać te pompony, które tak naprawdę nie pomagają. W rzeczywistości każdy z nich waży swoje i trzeba mieć nie złą krzepę, żeby sobie z nim poradzić i jeszcze nie upuści go w trakcie (za każdy zgubiony pompon na zawodach odejmuje się punkty). Osoby bawiące się w ten sport muszą wyglądać jak atleci bo ilość skoków jest ogromna i trzeba to zrobić z odpowiednia techniką. Prawda, blondynki zdarzają się w drużynach, ale z tego co zdołałam zauważyć nie są ani puste ani puszczalskie. Tak rzeczywistości, w większości są to osoby, które na swoją formę pracują latami. Nie mają czasu na latanie z gołym tyłkiem przed napalonymi facetami. Biustów za dużych też nie mają, bo nawet nie ma jak tu jakiś sobie wychowywać wielkich cycków kiedy treningi ma się od 3 do 4 razy w tygodniu, a ćwiczenia obejmują zarówno rozciąganie, taniec, siłę (takie naprawdę ciężkie sztangi dźwigają), akrobatykę i balet. Faktem jest również, to że bardziej zżytych ze sobą dziewczyn w życiu nie widziałam. Nie ma jakieś większej rywalizacji w grupie. Każda osoba w drużynie ma swoje zadanie do wykonania, a za każdy błąd odpowiada się grupowo. W pewien sposób scala to cały zespół i daje poczucie wspólnoty. Wiadomo...zdarzają się odchylenia od normy ale z tych zawodniczek, które miałam okazję poznać znaczna większość była naprawdę sympatyczna.
Ale dosyć o tym...jak widać za oknem zima nie zamierza za szybko odpuści. U mnie przybyło trochę śniegu w ogródku i bardzo dobrze. Odwleka to moment kiedy będę zmuszona do przejścia się po tych paru metrach kwadratowych i pozbierać brunatno-zielone już pamiątki po moich psach. A tak to mam chwilkę relaksu z moim ananasowo - mandarynkowym smooth' y. Oczywiście zrobiłam go sama ;) zbierałam się już jakiś czas do zmiany swojej diety. Ostatnio przytyło mi się trochę...w sumie od początku ciąży przytyłam jakieś 6 kg. Praktycznie niebezpiecznie zbliżyłam się do wagi, której panicznie się bałam. Większość na bank poszła mi w tyłek i w cycki. Tak te drugie urosły mi i to bardzo...z małego rozmiaru A - B urosły chyba do dużego C. Koszmar...szczerze nigdy nie rozumiałam tego, jak dziewczyny mówiły, że chcą mieć duży biust. Moje to w cale nie jest fajne. Nie dość, że większość czynności, które wykonywało się codziennie zaczęła być utrudniana przez te sterczach dwie góry. To jeszcze nie można normalnie się położyć w łóżku. Zaraz zwalają ci się na jedną stronę i zwisają boleśnie. O leżeniu na brzuchu można zapomnieć, bo to jak by nie patrzeć nie leży się płasko. Teraz w okolicy twojego mostka znajduje się dodatkowa poduszka, która zaokrągla ci plecy i głowa zwisa w nie naturalny sposób, powodując dodatkowo atrakcję w postaci ślinotoku. Najwięcej jednak "zabawy" mam z nimi, gdy staram się ćwiczyć. Taa...i nie mówię tu obieganiu, bo to już dawno odpadło nie tyle z samej ciąży co z faktu że odskakiwanie cyców powoduje ogromny ból i dość estetyczny wygląd. W trakcie jogi też muszę na nie uważać, żeby przypadkiem w niektórych pozycjach się nie udusić. Tak...myślicie, że to nie możliwe?! Ha...a spróbujcie robić pozycję królika z dużymi cyckami to będziecie wiedzieć, że wszystko jest możliwe. Nawet bezdech od za dużego biustu. Mój mąż ma trochę inne zdanie na ten temat. Jemu to jak najbardziej odpowiada. Z resztą nie tylko, wystarczy przejść się gdzie w bardziej obcisłej bluzce a zaraz wszyscy panowie namierzają cię gapią się głęboko w "twoje oczy". Pewnie sobie mylicie, że przesadzam. Możliwe, ale całe życie walczę z kimogramami i cyckami...uwielbiam sport i taniec a tu koniec. Wielkie piłki przeszkadzają w życiu...nikomu nie polecam takiego biustu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz